niedziela, 19 lutego 2017

Ignaś Kitek Architekt


Czasem autorzy pod pretekstem książki dla dzieci, piszą dla dorosłych. Wiedzą przecież, że takie opowieści dla najmłodszych czytają rodzice. Sporo jest więc książek z przesłaniem dla nich. Tak jak historia o pewnym Ignasiu.

Ignaś Kitek, Architekt
Andrea Beaty
il. David Roberts
przekład: Łukasz Witczak
Wydawnictwo Kinderkulka, 2017




Mały Ignaś Kitek, to przyszły architekt. Już od małego szkraba przejawia niezwykłe zainteresowanie wszelkimi budowlami. Buduje wieże z pieluch, agrafek i kleju, łuki z naleśników i ciasta, a z gliny Sfinksa oryginalnych rozmiarów.
 „Kiedy skończył trzy lata,
 jego mama i tata już wiedzieli, 
że to mu nie minie. 
Zawsze bardzo wesoły wznosił z jabłek kościoły,
 Z modeliny wylepiał świątynie”. 





Nie wszyscy dorośli, tak jak jego rodzice doceniają jego pasję. Gdy Ignaś rozpoczyna naukę w szkole, zderza się z ponurą rzeczywistością. Jego nauczycielka stara się wybić mu z głowy „te bzdury” twierdząc, że zainteresowanie architekturą nie jest odpowiednie dla dziecka w jego wieku. 

Każdego dnia chłopiec jest straszony uwagami w dzienniku. To sprawia, że się poddaje a szkolne życie upływa mu na nudnych lekcjach. Nauczycielka, która powinna go wspierać i kierować robi coś wręcz odwrotnego. Czytelnicy dowiadują się jednak, że jej zachowanie ma źródło w zdarzeniu z dzieciństwa... Teraz swoje lęki i obawy przelewa na uczniów...



Jednak sprawy przybiorą inny obrót, gdy w trakcie szkolnej wycieczki zawali się most, który odetnie drogę powrotną do domu. Ignaś Kitek – pomysłowy i kreatywny chłopiec, znajdzie na szczęście rozwiązanie tej trudnej sytuacji.
Wtedy nareszcie jego nauczycielka, pani Alinka zrozumie coś ważnego… Lepiej późno niż wcale...

 „Przekraczając znów potok, 
nagle takiego oto Pani Ala doznała olśnienia: 
Żadne nie dzieje zło się, kiedy mając lat osiem, 
Ktoś z uporem buduje marzenia”.



Po przeczytaniu tej krótkiej ale jakże bogatej w treść, wierszowanej historii pojawia się smutna refleksja i pytanie: Jak wiele pań Alinek jest w wokół nas? Mogą być nimi zarówno nauczyciele, skutecznie zabijający kreatywność, ale również rodzice, którzy nie traktują serio zainteresowań i pasji swoich dzieci.

Ta świetnie zilustrowana /niektóre strony na papierze milimetrowym/, mądra a zarazem dowcipnie napisana książka przypomina o czymś bardzo ważnym. Talent i pasja rodzi się wcześnie. Uczmy się je dostrzegać. Nikt nie jest za mały by poszerzać swą  wiedzę. Nigdy nie jest za wcześnie na kreatywne zabawy! Nie przeszkadzajmy dzieciom! Nie marnujmy talentów!

Już wkrótce kolejna książka z tej serii. Tym razem o Rózi inżynierce.

http://kinderkulka.pl/ksiazki/rozia-rewelka-inzynierka/



sobota, 11 lutego 2017

Trolligrant

Jak rozmawiać z dziećmi o uprzedzeniach i braku akceptacji dla inności? Jak uczyć tolerancji i otwartości? Co zrobić, by w życiu nie kierowały się niechęcią i wrogością wobec obcych ludzi i ich kultury? Z pewnością pomogą nam w tym ciekawe i mądre lektury. Oto jedna z nich.

Trolligrant
tekst i rysunki: Aneta Noworyta
St. Job’s House
e-book 

Kiedy w Starym Lesie pojawia się troll, rusałki nie kryją oburzenia. Pokraczny przybysz, ich zdaniem, nie powinien się tu osiedlać. Nie chcą mieć za sąsiada obrzydliwej paskudy. Z góry zakładają, że trolle to złe istoty. Na nic tłumaczenia wodnika, że troll został sprowadzony za zgodą starszyzny. Ma robić to, czego nikt inny robić nie chce, czyli wycinać stare drzewa i sadzić nowe, usuwać nieczystości z jeziora i dróżek leśnych... 

Przybyły z Trollandii Ulvar, pozostawił w swoim kraju żonę i synka. Teraz mieszka samotnie i skromnie. Gdy ciężko pracuje nie zdaje sobie sprawy, że w tym czasie rusałki knują przeciwko niemu i próbują przekonać wszystkich mieszkańców Starego Lasu, że jego obecność wróży kłopoty. Choć elfy tłumaczą, że obcy wcale nie oznacza „zły i nie przyjazny”, nawet krasnoludki prześcigają się w opowieściach o złych i strasznych trollach, które już tylko czekają by przybyć i zasiedlić Stary Las... 
Na niekorzyść trolla przemawia fakt, że jest brzydki i w dodatku nie zna języka, którym porozumiewają się tubylcy... 
Ciężki jest los obcego przybysza... Licho, wyjada mu przysmaki a bełt sprawia, że błądzi po lesie. 
Pewnego dnia Ulvar trafi do chatki Baby Jagi, która korzystając z jego siły i dobroci wykorzysta go do prac domowych. Tak jej się spodoba ten pomocnik, że zatrzyma go na dłużej. Nawet ci co go nie lubili zaczną się o niego martwić....
Jednak, gdy wróci wreszcie do siebie, wciąż będzie musiał radzić sobie z niesłusznymi oskarżeniami. Rusałki zorganizują nawet akcję z ulotkami „nie chcemy trolli w Starym Lesie”. Nie łatwe jest jego życie na obczyźnie... 

Na szczęście opowieść o trollu, który przybył do Starego Lasu w poszukiwaniu pracy, zakończy się dobrze. Dobro i prawda zwycięży. 

Autorka swoją jakże aktualną opowieść o niechęci i strachu przed obcymi umiejscowiła w Starym Lesie, który zamieszkują m.in. rusałki, elfy, krasnoludki i leśne licho. Postacie z dawnych słowiańskich wierzeń uczestniczą w zdarzeniach, które tak naprawdę mają miejsce każdego dnia, w każdym zakątku naszej planety...

Książka "Trolligrant" porusza problem ksenofobii, dlatego to ważna lektura nie tylko dla najmłodszych. Mówi o tym, że nie należy oceniać po wyglądzie i według stereotypów......
Dodatkowym bonusem od Autorki są bohaterowie, których nie często można spotkać w książkach dla dzieci. Nikt nie straszy już dzieci leśnym lichem i bełtem...

Historia trolla Ulvara może być świetnym pretekstem do rozmów w domu i w szkole na temat imigrantów ale nie tylko. Wielu z nas ma przecież w swoim otoczeniu znajomych i rodzinę, którzy wyjechali z Polski w pogoni za lepszym jutrem. Jak im się tam żyje? Czy spotykają się tam z przyjaznym nastawieniem otoczenia?






Trzymam kciuki za wydanie papierowe tej książki
Wersję elektroniczną możecie pobrać ze strony Autorki:

Aneta Noworyta urodziła się w Krakowie. Jej przygoda z pisaniem zaczęła się jednak w Rotterdamie, gdzie obecnie mieszka. Dziś nie bez powodu pisze o wodnikach, rusałkach i elfach... Studiowała bowiem slawistykę i wierzenia dawnych Słowian to bliski jej temat.
Jakiś czas temu, polecałam inną książkę dla dzieci tej Autorki. „Strachy na lachy” to zbiór kilkunastu wierszy, w których przedstawia rusałki, baboki, bełty i inne postacie zamieszkujące lasy i domostwa dawnych Słowian. Szczerze polecam lekturę! /więcej o książce - KLIK/

A tutaj wywiad z Autorką, z którego dowiecie się między innymi,
dlaczego babcia straszyła małą Anetę babokiem i kim tak naprawdę są rusałki :-)

wtorek, 7 lutego 2017

Wczoraj, dzisiaj, jutro


Odkładanie wszystkiego na JUTRO  przydarza się nie tylko dzieciom, dlatego książkę Grzegorza Kasdepke można polecić również dorosłym. Autor bawi się słowami, puszcza oko do dorosłych i podpowiada kogo obarczyć winą za bałagan.
Przeczytajcie wraz z dziećmi historię pewnej dziewczynki, która zamiast sprzątać pokój, wolała bawić  się i malować....

Wczoraj, dzisiaj, jutro 
tekst: Grzegorz Kasdepke 
ilustracje: Diana Karpowicz 
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2016

Bohaterka książki obiecuje mamie, że swój pokój posprząta JUTRO. Jednak, gdy się budzi wita je DZISIAJ...  Dzień upływa na radosnej zabawie, w pokoju przybywa przedmiotów i porozrzucanych zabawek... Jak można się domyślać, mama nie będzie zadowolona. Na kogo zrzucić winę za ten bałagan? Oczywiście na... JUTRO, które się nie pojawiło i na WCZORAJ, które "zostawiło klocki na podłodze, to ono porozrzucało ubrania.."




Czy można obrazić się na DZISIAJ? Wciąż czekać na JUTRO?
Uparcie twierdzić, że za bałagan odpowiada WCZORAJ?

Oczywiście, że można! W tym czasie sterta zabawek i rzeczy w pokoju nadal będzie rosnąć a mama zacznie tracić cierpliwość. Jak się nie denerwować, gdy dziecko zamiast posprzątać, leży na środku pokoju i maluje... POJUTRZE!
Jak się nie zdenerwować? No właśnie.. Może tak jak mama bohaterki, po prostu pomóc dziecku w sprzątaniu?A potem wspólnie porozmawiać o przemijającym czasie i uśmiechnąć się "z nadzieją do JUTRA, z sympatią do DZISIAJ, z tęsknotą do WCZORAJ".



Najmłodszych w tej historii z pewnością zainteresują ilustracje. Sprawdzą ilość porozrzucanych klocków i zabawek. Nieco starsi utrwalą sobie słowa, które występują w tytule. A dorośli... Dorośli z radością odkryją, że za nieterminowe wywiązywanie się z zadań jest winne JUTRO!

Książka o dziewczynce, która nie lubi sprzątać swojego pokoju to trochę liryczna
a zarazem dowcipna opowieść,
która pobudza wyobraźnię. Być może zachęceni lekturą mali czytelnicy
chwycą za pędzle lub kredki i będą portretować swoje
DZIŚ, JUTRO, WCZORAJ...


"Na moim portrecie JUTRO jest szare i przygarbione. Na plecach dźwiga bardzo wiele paczek - ale wcale nie z prezentami! W niektórych niesie to, co miałam zrobić dzisiaj, w innych to, co miałam zrobić wczoraj, a w paru nawet to, co miałam zrobić przedwczoraj.
JUTRO ledwie człapie. Idzie wolniutko...."


JUTRO bohaterki przypomina bardzo moje...
A jakie jest Wasze Jutro?

wtorek, 31 stycznia 2017

Królewna z wieży


Wasze dzieci wyrosły już z książek o miłych królewnach i strasznych smokach? Nudzą ich słodkie, lukrowane historyjki? Wy też macie dość czytania takich bajek na dobranoc? Proponuję lekturę "Królewny z wieży". To kolejny wspólny projekt duetu Wechterowicz & Minkiewicz. Jeśli znacie tytuł "Wilk, pies i owce", wiecie czego się spodziewać :-)

Królewna z wieży
tekst: Przemysław Wechterowicz
ilustracje: Bartosz Minkiewicz
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2016
wiek: 6+

Czy to bajka? Owszem, będzie w tej historii królewna. "Śliczna jak nie wiem co i wesoła jak 150". Będzie też król - "szanowany, miłościwy i forsiasty". Będą rycerze, smok i wysoka wieża.

Królewnę śmieszy dosłownie wszystko a jej chichot sprawia, że wszyscy zwijają się ze śmiechu. Nawet wrogowie, z którymi czasem walczy jej ojciec. Umęczony tym zachowaniem król, postanawia wydać córkę za mąż. Tak jakby ta decyzja miała miała rozwiązać wszystkie problemy....
Jej rękę ma otrzymać rycerz, którego nie wzruszy rozkoszny chichot.

Król umieszcza swą jedynaczkę w wieży, zaprojektowanej według "najnowszego krzyku mody". Wieży strzeże smok, który będzie pożerał kolejnych śmiałków. Dlaczego? Cóż, każdy kogo rozbawi chichocik królewny musi zginąć! Rycerze tracą więc dla pięknej królewny głowy i pozostałe części ciała :-)
Kolejni niezwykli kandydaci do ręki królewny będą ginąć w paszczy smoka, lecz mam nadzieję, że żaden młody czytelnik w trakcie lektury nie zapłacze.
Wydaje mi się również, że zdecydowanie głośniej śmiać będą się dorośli czytelnicy niż dzieci. Sporo w tym tekście bowiem odniesień do kultury współczesnej, sporo aluzji i żartów słownych, które dla młodszych mogą być niezrozumiałe, ale mimo wszystko będą śmieszyć.

To książka dla fanów twórczości obu autorów, którzy doceniają ich poczucie humoru. Wprawne oko dostrzeże na jednej z ilustracji wilka, psa i owcę ze wspomnianej wyżej książki tego duetu.


Bartosz Minkiewicz i Przemysław Wechterowicz poczucie humoru mają specyficzne. Albo się ich lubi albo ... nie rozumie :-) My z Młodszym jesteśmy zdecydowanie na TAK. Lektura tej książki dostarczyła nam sporo radości. Zwłaszcza ostatnie strony, gdzie autorzy proponują wymyślenie własnej historii.
Wraz z Młodszym, starając się wpisać w konwencję, wymyśliliśmy bajkę pt. "Królewna o trzech zębach". Nieźle się przy tym ubawiliśmy. Co prawda ilustracje z prawej strony nijak nie przystają do tekstu, ale co tam... Za jakiś czas zmienimy może historię, bo na szczęście użyliśmy ołówka.
Wam również życzymy dobrej zabawy i wiele chichotu w trakcie lektury!!

wtorek, 17 stycznia 2017

Jak to możliwe? Odpowiedzi na pytania ciekawskich dzieci




Jak to możliwe, że jeszcze nie znacie tej książki? Wszak to pozycja obowiązkowa dla wszystkich rodziców umęczonych pytaniami: a skąd? a dlaczego? a po co?
Nie czarujmy się! To idealna lektura, dla nas dorosłych! Oczywiście kupujemy ją dziecku w prezencie, ale tak naprawdę będzie to idealna ściągawka dla nas samych. Kiedy maluch już zaśnie, oddajemy się lekturze, by w ciągu dnia nie dać się zaskoczyć! Albo inaczej. Czytamy ją dziecku przed snem i w ten sposób już nie boimy się niewygodnych pytań. Proste? :-)


Jak to możliwe? Odpowiedzi na pytania ciekawskich dzieci
tekst: Kathy Wollard
ilustracje: Debra Solomon
przekład:Joanna i Adam Skalscy
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2016



Książka zawiera 175 pytań, które dzieci z całego świata przysłały do redaktorów rubryki "Jak to możliwe" amerykańskiego dziennika "Newsdays". Najwidoczniej nie mogły się doczekać odpowiedzi od swych rodziców...
W 1993 roku odpowiedzi postanowiono  wydać w formie książki, która z czasem stała się bardzo popularna. Wydano ją w jedenastu krajach. Nowe wydania stawały się coraz obszerniejsze. Wiadomo, świat się zmienia, a dzieci zadają z roku na rok coraz trudniejsze pytania! Zmieniają się również wyniki badań naukowych, co autorzy również uwzględniali w kolejnych publikacjach.
W 2016 roku do rąk polskich czytelników trafił najnowszy, obszerny, zawierający ponad 400 stron tom. Autorka, choć jest fizykiem i dziennikarką - oddała głos specjalistom. Powstał świetny zbiór wiedzy dla całej rodziny.



Książka podzielona jest na kilka działów. Znajdziemy w niej odpowiedzi na temat światła i dźwięku /"Jak powstają cienie?", "Jak to możliwe, że w dużej muszli słychać szum morza?'/, niewidzialnych sił i niewidocznych cząstek / "Dlaczego gazowane napoje syczą?", "Dlaczego popcorn strzela?"/, kosmosu / "Dlaczego widujemy księżyc w ciągu dnia?"/, naszej planety, pogody, świata roślin i naszego ciała. Ciekawość dzieci nie zna granic, wie to każdy rodzic, dlatego pytania w tej książce są przeróżne. 



Choć podobnych książek z odpowiedziami na trudne pytania jest wiele, tę szczególnie polecam Waszej uwadze, ze względu na liczne ciekawostki i dowcipne ilustracje. Ich autorką jest Debra Solomon, twórczyni m.in. filmów animowanych. Jej rysunki zabawnie nawiązują do tekstu, który na stronach został podzielony na trzy kolumny, dzięki czemu informacje czyta się o wiele wygodniej.






Tak jak pisałam wyżej, to nie jest książka, którą trzeba przeczytać od deski do deski. W odszukaniu odpowiedzi na pytanie pomoże nam indeks umieszczony na końcu.
Zdarza Wam się czasem nucić beznadziejną piosenkę, którą usłyszeliście w radiu? Dlaczego niektóre piosenki zostają nam w głowie na długo? Tego dowiecie się czytając odpowiedź na ostatnie pytanie w książce.  Jest tam prosty sposób jak pozbyć się takiego robaka usznego :-)
Ciekawej lektury!


niedziela, 8 stycznia 2017

IDOL. Maria Skłodowska - Curie



IDOL. Maria Skłodowska-Curie
Tekst i ilustracje: Justyna Styszyńska
Wyd. Widnokrąg, 2016
Rodzaj: książka dla dzieci z naklejkami

Po świetnej serii książek z naklejkami o mieszkańcach lasów, łąk i obu biegunów Wydawnictwo Widnokrąg przygotowało dla młodych czytelników kolejną, bardzo ciekawą pozycję. Tym razem Justyna Styszyńska /odpowiedzialna w poprzednich książkach za ilustracje/ jest autorką zarówno ilustracji jak i tekstu. W bardzo przystępny sposób, wzbogacając tekst zadaniami i naklejkami, opowiada dzieciom o wielkiej uczonej - Marii Skłodowskiej - Curie.

"To pierwsza książka z serii IDOL o wielkich ludziach, którzy wnieśli wkład do światowej nauki, kultury i sztuki, i którzy mogą być wzorem do naśladowania" - czytamy na stronie wydawnictwa.

Na kolejnych stronach książki dzieci poznają historię tej niezwykłej i bardzo pracowitej kobiety. Jej ciekawość świata, pasja i ogromna chęć nauki doprowadziła ją do ogromnego sukcesu naukowego - Nagrody Nobla w dwóch różnych dziedzinach. Urodzona w XIX wieku w Warszawie, chcąc studiować, musiała opuścić Polskę i wyjechać do Francji by spełnić swe marzenia.

Opowieść o życiu Marii uzupełniają ilustracje, które czekają na pokolorowanie lub przyklejenie odpowiednich elementów. Dzięki tej książce dzieci nie tylko usłyszą historię tej wielkiej uczonej ale również zapoznają się bliżej z pracą w laboratorium chemiczno - fizycznym i jego wyposażeniem. 
Komora jonizacyjna, elektrometr kwarcowy, lampa elektronowa... - to tylko niektóre przyrządy, których używała Maria w swojej pracowni. Autorka choć wprowadza do tekstu wiele trudnych pojęć, z pewnością nie znanych jeszcze dzieciom do których kieruje ten tekst /układ okresowy pierwiastków, budowa atomu/ robi to w bardzo przystępny sposób. To dobre i proste wprowadzenie ich w świat nauki, który czeka na nich w kolejnych, szkolnych latach..





Znajdź, pokoloruj, doklej, połącz, porównaj - te wszystkie zabawy aktywizujące sprawią, że młody czytelnik nie powinien nudzić się w trakcie lektury. A zwłaszcza ten, który uwielbia eksperymenty.
Na końcu książki znalazły się propozycje doświadczeń, które z łatwością można przeprowadzić w domu.

To książka edukacyjna, która świetnie spełni swoją rolę. O wiele łatwiej przecież zapamiętuje się informacje, przy których przyswajaniu można wykonać jakieś działanie. Korzystajmy więc z tego co proponuje nam Wydawnictwo Widnokrąg w swojej nowej serii IDOL. To książka dużego formatu i to nie tylko ze względu na swoją wielkość!





wtorek, 27 grudnia 2016

8+2 i pierwsze święta




Trzeci z dziewięciu tomów serii o przygodach sympatycznej rodziny, to kolejne pełne ciepła i humoru opowieści, które można czytać cały rok... Tym razem kilka historii o tym jak minęły tej niezwykłej rodzinie pierwsze święta. Nie tylko Bożego Narodzenia.


8 + 2 i pierwsze święta
tekst: Anne-Cath. Vestly
ilustracje: Marianna Oklejak
przekład: Milena Skoczko
Seria: 8 + 2 Wydawnictwo Dwie Siostry, 2016


Mama, tata, Maren, Martin, Marta, Mads, Mona, Milly, Miny i Morten, pies Rurek, kury oraz oczywiście ciężarówka przeprowadzili się z ciasnego mieszkania do domku pod lasem. Dobrze im tutaj, choć gdy szybko zapada zmrok wyprawy do wygódki na podwórzu albo do drewutni wcale nie są takie przyjemne. Marta boi się ciemności i wstydzi się do tego przyznać. Ale gdy okaże się, że nie tylko ona boi się wychodzić na podwórze po zmroku, będzie jej zdecydowanie raźniej. Ćwiczenia z babcią pomogą jej przezwyciężyć strach.



Każdy rozdział tej książki to piękny i wzruszający portret kochającej się rodziny. Opiekuńczy ale dający dużo wolności rodzice, rodzeństwo i niezwykła babcia, która pomimo swoich słabości zawsze służy radą i pomocą. To dzięki jej marzeniom wyruszą w góry by spędzić tam Święta Wielkanocne. Ale najpierw przeżyją pierwsze zimowe święta w swoim nowym domu. W międzyczasie staną się właścicielami kilku drzew w lesie, mały Morten zaprzyjaźni się z ziemniakami sąsiada a Marta zrealizuje swoje marzenie. Marzenie niezwykłe, takie którego nie można było kupić za pieniądze.

Choć trudno rodzicom, a zwłaszcza tacie utrzymać tak dużą rodzinę, na szczęście mają przyjaciół. To dzięki nim do małego domku zostanie podłączony telefon, który początkowo z wielką nieufnością powita babcia. Potem bardzo się zaprzyjaźnią, bo przecież telefon to bardzo przydatny przedmiot, zwłaszcza gdy mieszka się z dala od miasta.
Cudowny jest opis ich wielkiej wyprawy w góry, do miejsca gdzie babcia spędzała swoje dzieciństwo. Jeszcze ciekawszy będzie powrót do domu, gdzie pod ich nieobecność Hulda i Henryk /przyjaciele rodziny/  mieli opiekować się kurami. Ach, jakieś będzie zdziwienie, gdy zastaną pusty dom - bez przyjaciół i kur!
Lektura tej książki smakuje jak pyszne ciasto popijane smaczną, aromatyczną herbatą. Pełna ciepła i miłości, doprawiona humorem, idealnie nadaje się do wspólnego rodzinnego czytania.
Anne-Catharina Vestly, norweska pisarka, autorka literatury dziecięcej swoim cyklem o rodzinie z ośmiorgiem dzieci podbiła serca wielu czytelników. Ich przygody opisywała od 1957 do 2000 roku, czyli przez ponad czterdzieści lat!
Jeśli jeszcze nie znacie tej niezwykłej rodziny - zachęcam do lektury, bo warto się z nimi zaprzyjaźnić!
Do tej pory nakładem Wydawnictwa Dwie Siostry ukazały się trzy tomy ich przygód. Warto zrobić miejsce na półce na wszystkie 9 tomów. Czekamy cierpliwie na kolejne.