poniedziałek, 26 września 2016

Szklane dzieci



Nie pamiętam bym czytała podobne książki w dzieciństwie... Teraz miałam szansę nadrobić zaległości. Przyznam, że to wciągająca lektura!

Szklane dzieci
Kristina Ohlsson
przekład: Anna Topczewska
Wydawnictwo Media Rodzina, 2016


Po śmierci ojca dwunastoletnia Billie wraz z mamą przeprowadza się do małego miasteczka. Mama postanawia rozpocząć nowy rozdział ich życia w swej rodzinnej miejscowości. Kupuje tam drewniany, prawie stuletni dom. Dziewczynka nie jest zadowolona z tych zmian. By nie stracić przyjaciół planuje po wakacjach dojeżdżać do swej starej szkoły. Póki co, musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jest tylko jeden problem – dom w którym zamieszkały wraz z mamą, jest bardzo dziwny. Brudny, zimny i zapełniony rzeczami poprzednich właścicieli robi niezwykłe wrażenie… Wygląda tak, jakby ktoś w pośpiechu się z niego wyprowadził. A może nawet uciekł...
Sprzedawca nieruchomości plącze się w opowieściach. Mama niczego nie zauważa, ale Billie która zwykle wyczuwa gdy ludzie kłamią, nabiera podejrzeń. Tym bardziej, że w domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy…
Kołysząca się lampa, ślad małej ręki odciśnięty na zakurzonym stoliku… Jakieś dziwne odgłosy zza ściany. Wszystko wskazuje na to, że dom nawiedzają duchy.
Jej przypuszczenia się potwierdzają, gdy jedna z mieszkanek radzi by jak najszybciej wyprowadziły się z mamą z tego miejsca. Podobno w domu na ulicy Szparagowej nikt nie może czuć się bezpieczny.
Mama oczywiście nie chce o tym słyszeć. Podejrzewa, że córka wymyśla nieprawdopodobne historie by wrócić do miasta. Dziewczynka rozpoczyna więc własne śledztwo. Dzięki temu poznaje mroczną historię domu i jego mieszkańców. 

W poszukiwaniu informacji pomaga jej przyjaciółka Simona oraz nowy kolega Aladdin. Z rozmów z sąsiadami, oraz wizyt w miejskiej bibliotece wyłania się niezwykła historia. Billie zaczyna rozumieć, że ich dom był miejscem tragicznych wydarzeń. Teraz pilnie strzeże swych tajemnic.
Czy dom Billie na pewno jest nawiedzany przed duchy?
Jak przekonają się młodzi czytelnicy nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie, świadczy o tym otwarte zakończenie tej opowieści. 

 „Szklane dzieci” to pierwsza z cyklu książek z dreszczykiem Kristiny Ohlsson szwedzkiej autorki kryminałów dla dorosłych. To bardzo wciągająca opowieść, która spodoba się nastolatkom lubiącym opowieści o duchach i nawiedzonych domach. Dodatkowym bonusem jest ciekawy wątek obyczajowy. 
To nie tylko dreszczowiec dla młodych czytelników ale również historia dziewczynki, która zmaga się z codziennością. Śmierć ojca, przeprowadzka, nowe otoczenie, brak zrozumienia ze strony dorosłych. Billie to odważna i inteligentna dziewczynka, która próbując odnaleźć się w nowej rzeczywistości, bierze sprawy w swoje ręce. 


Choć Młodszy /lat 8/ zainteresował się bardzo okładką książki i tym co w środku, to po jej przeczytaniu wraz ze Starszym /13 lat/, uznaliśmy zgodnie, że jeszcze musi trochę poczekać.
Póki co, wystarczą mu opowieści o duchach zwierząt /seria o Kostku - KLIK i KLIK/. Na historie o nawiedzonych domach i wieszającej się na lampie opiekunce /jedyny zgrzyt w tej książce/ ma jeszcze czas…. 


Kolejne przygody Billie, Simony i Aladdina w tomach: "Srebrny chłopiec" oraz "Kamienne anioły".
Starszy i ja - chętnie sięgniemy :-)

piątek, 23 września 2016

Ekonomia. To, o czym dorośli Ci nie mówią



Nie jest łatwo rozmawiać z dziećmi o pieniądzach, zwłaszcza przed wypłatą… Ale gdyby tak podsunąć im ciekawy podręcznik na temat ekonomii? Może nie męczyłyby nas ciągłymi prośbami o wyższe kieszonkowe? Na hasło - W TYM MIESIĄCU - DZIURA BUDŻETOWA!- wykazałyby się dużym zrozumieniem i przystąpiły do wspólnego planowania wydatków? ;-)

Ekonomia. To, o czym dorośli Ci nie mówią
tekst: Boguś Janiszewski
ilustracje: Max Skorwider
Wydawnictwo Publicat, 2016

Autor dedykuje tę książkę głównie czytelnikom w wieku 10 - 14 lat, ale na wstępie zaznacza, że nie ma nic przeciwko by sięgnęli po nią również starsi. Zatem droga młodzieży, rodzice i dziarscy staruszkowie – wszyscy zainteresowani wiedzą ekonomiczną, to książka również dla Was!

Pieniądze, podatki, budżet domowy, budżet państwa, gospodarka, bank, moja firma – to tytuły rozdziałów, a co czeka na nas w środku? Wiedza podana w bardzo przystępny i ciekawy sposób, okraszona dowcipnymi rysunkami. 
Autor wprowadza czytelnika w temat, zaczynając od pieniędzy. Cóż.. Śmiało można powiedzieć, że to one rządzą światem. W pierwszej części książki dowiemy się skąd się wzięły i po co właściwie ludzie je wymyślili? Jak żyło się w czasach bez kieszonkowego? Czy zastanawialiście się dlaczego pieniądze są w formie papierowej lub metalowej? Czy nie prościej byłoby zdecydować się na jedną z nich? Albo dlaczego nie drukuje się banknotów o większych nominałach? Kto decyduje ile pieniędzy jest w danym kraju i ile pieniędzy jest w Polsce?
Czy każdy dorosły zna odpowiedź na te pytania?
Pieniądze … Trudno bez nich się obyć.. Potrzebne są również przy płaceniu podatków a ich brak w budżecie domowym to deficyt, lub dziura budżetowa. Czy da się w prosty sposób zachować równowagę, mając na utrzymaniu nastolatków? Na pewno musimy uważać, bo jak pisze autor :„Górny pułap możliwości konsumpcyjnych przeciętnego nastolatka nie istnieje”.:-)




W jednym z rozdziałów autor zadaje pytanie: Co jest lepsze: praca na etacie czy własna firma? Ale jak zaznacza nie ma na nie prostej odpowiedzi. W każdym ze sposobów, są bowiem plusy i minusy, co pokazuje na dwóch przykładach.

W dalszej części książki dowiemy się co to jest BUDŻET PAŃSTWA i skąd biorą się w nim pieniądze? Jak tworzy się dług publiczny, czyli DZIURA BUDŻETOWA. Czy można ją jakoś załatać? Skąd Polska bierze pieniądze na ten cel?

W rozdziale o gospodarce przeczytamy co sprzyja rozwojowi gospodarki i czym jest globalizacja. Nie zabrakło tu informacji o kryzysie i sposobach pobudzania gospodarki. Popyt, podaż, rynek. Skąd się wzięły i jak działają banki? Na czym zarabiają i jakie są rodzaje kredytów. Dużo haseł, wiele pytań. Zapewniam, że na każde z nich znajdziecie krótką i jasną odpowiedź. Wśród ważnych informacji o zjawiskach gospodarczych nie zabrakło ciekawostek i dowcipnych komentarzy, które ułatwiają przyswajanie wiedzy.

Jest nadzieja, że po takiej lekturze młody czytelnik inaczej spojrzy na domowe wydatki, a już z pewnością zrozumie wartość pieniądza w naszym świecie. :-)

wtorek, 13 września 2016

Podróż



Nie wszystkie podróże wynikają z chęci zwiedzenia świata. Niektóre są ucieczką.. Poszukiwaniem bezpiecznego miejsca na ziemi… 


Podróż
tekst i ilustracje: Francesca Sanna
przekład: Agata Napiórska
Wydawnictwo kultura gniewu, 2016
seria: krótkie gatki


Książka, którą napisała i pięknie zilustrowała Francesca Sanna to „kolaż historii”, które usłyszała z ust imigrantów i uchodźców. Ich opowieści o podróżach odbytych w poszukiwaniu schronienia sprawiły, że studentka Akademii Sztuk Pięknych w Lucernie postanowiła stworzyć opowieść o ludziach, którzy mieli dość siły, by wyruszyć na poszukiwania lepszego życia.


Spokojne życie bohaterów tej historii odmienia wojna, która pewnego dnia zabiera tatę. Wtedy mama wraz z dziećmi decyduje się na ucieczkę do innego, odległego kraju. Pojadą do dalekiego, lecz bezpiecznego miejsca. Cała rodzina, pełna nadziei na lepszą przyszłość wyrusza z domu…






„Pojedziemy tam i już nie będziemy musieli się bać” – obiecuje mama. 

Tekst tej książki to opowieść dziecka, które musiało zostawić wszystko co zna, swoich bliskich, ukochany dom i rzeczy, by wraz z rodziną wyruszyć w nieznane. Mama obiecuje przygodę, która miała mieć szczęśliwy finał. Czeka ich długa podróż różnymi środkami lokomocji. Wyjeżdżają w nocy, nielegalnie przekraczają granice państw, których strzegą strażnicy. Strach, zmęczenie. Przerażające odgłosy lasu.. Tylko bliskość mamy zapewnia spokojny sen…  A potem dalsza podróż i morze, które trzeba przebyć by dotrzeć do celu.






Piękne, chwilami baśniowe ilustracje przedstawiają wspomnienie podróży oczami dziecka..
Na początkowych widzimy czarną wodę, która wdziera się na ląd, gdzie beztrosko bawi się na plaży rodzina.. Czarne strony podkreślają chaos wojny i pustkę po utracie ojca...Wielkie czarne dłonie chcą zrobić krzywdę całej rodzinie. Mama - bohaterka, decyduje się na ucieczkę wraz z dziećmi. Postacie strażników strzegących granic są wielkie i przerażające. Dzieci wtulone w mamę czują się dobrze i bezpiecznie. Gdy zasypiają z oczu mamy płyną łzy. Mama uśmiecha się i niczego się nie boi tylko w dzień.. Gdy dzieci zasypiają, może pozwolić sobie na chwile słabości...

To podróż w poszukiwaniu spokojnego życia. To podróż, której celem jest bezpieczny dom…. 
Książka nie ma zakończenia. Jest nim tylko nadzieja dziecka. Nadzieja na "dom, w którym będziemy bezpieczni i w którym zaczniemy wszystko od nowa".

Uchodźcy, imigranci.... Przybywają do Europy w różnych celach.... Dzięki tej ilustrowanej opowieści mamy okazję wraz z dziećmi uświadomić sobie po raz kolejny, że wśród nich są także ludzie, którzy po prostu szukają bezpiecznego życia...

Ważna i piękna książka. Do wspólnego, rodzinnego czytania i do rozmów o tym jak zmienia się nasz świat...

niedziela, 11 września 2016

Piwnice. Zagadki spod podłogi


Dzieci rzadko zaglądają do piwnic, szczególnie tych, w dużych blokach... Zwykle chodzą tam dorośli. „Pokaż mi swoją piwnicę, a powiem ci kim jesteś” – to myśl przewodnia tej książki. 


Piwnice. Zagadki spod podłogi
tekst: Aleksandra Cieślak
ilustracje: Dominika Czerniak
Wydawnictwo Dwie Siostry, 2016

Autorka tej książki zaprasza małych czytelników  na spacer po piwnicach w pewnym bloku. Dzięki niej mamy okazję zajrzeć i sprawdzić co kryje się w „ciasnych klitkach”, za „drzwiami skleconymi z desek. Co sąsiedzi trzymają w swych piwnicach? Czy po ich zawartości łatwo będzie odgadnąć ich właścicieli?


Jedenaście piwnic pełnych skarbów i niepotrzebnych gratów. Czego tu nie ma! Szklane kule, stosy kart, piwnice pełne słoików wypełnionych smakołykami, nieudane wykroje, guziki, ramy obrazów, szkielet ryby, plansze, makiety, narty, fotel z dziurą, walizki i puzderka, narzędzia, konewki, mysie kupki…… 
Każda z piwnic to portret jej właściciela. Składowisko niepotrzebnych już często przedmiotów, albo takich które czekają na swój czas, kiedy znów będą w użyciu. Tak jak para nart i kożuch, które wkłada podróżnik wyruszając po raz kolejny w świat.






Rzeczy mówią o nas… O naszych zawodach, pasjach i słabościach.
Każda piwnica to jedna wierszowana zagadka i zabawa w odgadywanie właścicieli tych małych i ciasnych pomieszczeń. Które z nich należy do działkowca? Które do krawcowej lub architekta?


Lektura tej książki to dobra zabawa w odgadywanie oraz świetna gimnastyka dla języka. Czytane na głos teksty pomogą w ćwiczeniu prawidłowej wymowy. Sporo tu słów, których młody czytelnik może nie znać /szezlong, peniuar, buduar, sztras/, ale autorka wyjaśnia ich znaczenie.

Są książki, dzięki którym zwiedzamy dalekie kraje i okolice. Tym razem dajcie się zaprosić wraz z dziećmi - pod podłogę. Na spacer po piwnicach. Zapewniam, że będzie zabawnie, tajemniczo i interesująco.

piątek, 9 września 2016

Mus jabłkowy



Ta pięknie zilustrowana opowieść, której narratorem jest mały chłopiec, to pełen miłości portret ojca ale nie tylko... To również zwierciadło, w którym może się przejrzeć każdy rodzic. Warto to zrobić szczególnie teraz, na początku roku szkolnego... Gdy powróci zmęczenie i stres dnia codziennego...

Mus jabłkowy
tekst i ilustracje: Klaas Verplancke
tłumaczenie: Jadwiga Jędryas
Wydawnictwo Dwie Siostry, 2016
Seria: Polecone z Zagranicy

Tata bohatera książki ma gładkie policzki, śpiewa w kąpieli i grywa w piłkę ze swym synem. Ale miewa też słabe dni. Bywa zmęczony, zdenerwowany i wymagający... Jak każdy rodzic. Gdy jego ciepłe dłonie tulą syna a palce pachną tytułowym musem jabłkowym, syn pragnie by tata miał sto rąk.



Te same dłonie czasem stają się zimne i „ciskają błyskawice”. Taki tata nie jest fajny.


Dużo w tej książce zapachów i emocji.
Dobry tata jest ciepły i pięknie pachnie. Ten zdenerwowany, zmęczony pachnie już gorzej i wyglądem przypomina potwora.
Syn chętnie uciekłby od takiego ojca i poszukał nowego… Ale złe emocje mijają i „tata – piorun przestał grzmieć”. Wszystko wraca do normy. Znów jest ciepło i pachnie musem jabłkowym….






Klaas Verplancke to flamandzki ilustrator książek dla dzieci i dorosłych.W swojej historii kreśli portret ojca. Robi to przy pomocy słów i wspaniałych ilustracji, na których obserwujemy przemianę ukochanego taty w  owłosionego potwora.

Ta wyjątkowa książka to dla mnie to uniwersalny portret rodzica. Każdy z nas ma dobre i złe chwile… Często brakuje nam sił na zabawę, w utrzymaniu porządku i dyscypliny pomagamy sobie krzykiem. Na oczach dzieci zmieniamy się w potwory. A dzieci są bardzo dobrymi obserwatorami...

To książka o miłości, relacji między ojcem i synem To książka o tym jak widzą nas dzieci...

środa, 7 września 2016

Urodziny Alberta


W sierpniu Wydawnictwo Zakamarki świętowało swoje 9 urodziny. W tym samym mniej więcej czasie ukazała się kolejna książka o Albercie. W Szwecji to już kultowa seria, która liczy ponad trzydzieści tytułów.

Urodziny Alberta
tekst: Gunilla Bergström
ilustracje: Gunilla Bergström
przekład: Katarzyna Skalska
Wydawnictwo Zakamarki, 2016 

W Polsce przygody Alberta ukazują się od 2012 roku i to już 14 tytuł, który mogą przeczytać nasi czytelnicy. Albert rośnie wraz z nimi. Właśnie obchodzi 6 urodziny. Z tej okazji przyjeżdża do niego ciocia, by pomóc zorganizować PRAWDZIWE przyjęcie urodzinowe – jak sama podkreśla, i to z DUŻĄ ilością dzieci!
Jednak czy na pewno Albert o tym marzy?



Ciocia jednak uważa, że najlepiej wie czego potrzebuje Albert by dobrze się bawić. Z zapałem i uśmiechem na ustach zabiera się do pracy. Widać, że świetna z niej organizatorka. Spisuje na kartkach czekające ich zadania, sprząta, robi zakupy, piecze torty /przecież jeden to stanowczo za mało!/. Kiedy wreszcie przychodzą dzieci ciocia wskazuje im miejsca przy stole i organizuje zabawy. Bo prawdziwym przyjęciu urodzinowym najważniejsza jest DOBRA ZABAWA! I konkursy!




Jednak czy na pewno wszyscy dobrze się bawią?


Jedno jest pewne – ciocia Fela to bardzo opanowana osoba. I tacy właśnie dorośli decydują się na przyjęcia w domu, z DUŻĄ liczbą dzieci i bogatym programem artystycznym. Każdy przecież może sobie łatwo wyobrazić jak wygląda dom w trakcie i po takiej /dużej/ imprezie urodzinowej. Dobrze jeśli dzieci i sam jubilat będą zachwyceni. Gorzej jeśli wręcz odwrotnie – będziemy musieli godzić zwaśnionych, interweniować w czasie bójek, a na końcu robić dobrą minę do złej gry.

Zdecydowanie wygodniej jest zorganizować przyjęcie w sali zabaw. Coraz częściej się na to decydujemy. Bo przecież trzeba zaprosić całą klasę/grupę /albo chociaż pół/, bo musi być dużo miejsca, bo musi być ciekawie, oryginalnie /z tym coraz gorzej, bo z czasem propozycje się wyczerpują/ i najważniejsze, że tak wypada, że tak trzeba bo inni tak robią. Nasze dzieci powoli dają się złapać w te sidła i wymagają od nas coraz atrakcyjniejszych propozycji. Ale gdyby się tak zastanowić, czy naprawdę PRAWDZIWE PRZYJĘCIE URODZINOWE to DUŻE PRZYJĘCIE URODZINOWE?
Wielu z nas, dorosłych tak myśli…Coraz więcej dzieci też... Ale nie Albert… On od samego początku wiedział, na czym i na kim, najbardziej mu zależy. Ciocia jednak nie dopuściła go do głosu...

Przeczytajcie wspólnie z dziećmi tę historię. Może zmienią Wam się nieco plany na kolejne przyjęcie? Może nie będzie PRAWDZIWE /wg standardów cioci Feli/ ale za to bardzo udane?? :-)

czwartek, 1 września 2016

Kostek i ostatni cyrkowy tygrys


Kostek to niewidzialny pies, a właściwie "psi duch". Był ukochanym przyjacielem pewnej dziewczynki, Dusi. Trochę to trwało zanim pies i dziewczynka spotkali się ponownie. I to na tym świecie. Wielu z nas pragnie wierzyć, że zwierzęta po śmierci wciąż są blisko nas.
Druga część przygód psiego ducha i jego niewidzialnych przyjaciół, to kolejna wzruszająca historia o przyjaźni, która trwa dłużej niż ziemski żywot... /o pierwszej części pisałam tutaj - KLIK/


Kostek i ostatni cyrkowy tygrys
Claire Barker
il. Ross Collins
przekład: Małgorzata Hesko - Kołodzińska i Piotr Budkiewicz
Wydawnictwo Media Rodzina, 2016


Wiekowa posiadłość Pepperów to miejsce niezwykłe nie tylko ze względu na swoją bogatą historię. Jej obecni mieszkańcy to ludzie nietuzinkowi. Ekscentryczny lord Hektor Pepper i jego żona lady Izolda, tworzą doprawdy niecodzienną parę. W tej rodzinie tylko ich córka wydaje się zwyczajną osóbką. Jednak ci, którzy czytali część pierwszą wiedzą, że Dusia nie jest zwykłą dziewczynką. Swój wolny czas spędza głównie z duchami zwierząt zamieszkującymi dom. Najważniejszy jest Kostek, jej ukochany pies, który nie mógł pogodzić się z tym, że odszedł z tego świata. Na szczęście udało mu się nawiązać kontakt ze swoją panią i od tej pory znów są razem. W domu mieszkają jeszcze inni pupile /czyli zwierzęta które należały do poprzednich mieszkańców tego domu/ - chomik Marcin, Gąsior Gabriel, zając Walenty i małpa Orlando.



W kolejnym tomie przygód, ojciec Dusi wpada na pomysł by udostępnić zwiedzającym swoją ogromną kolekcję kapeluszy. Pragnie otworzyć dom dla turystów. W tym celu dokupuje jeszcze dodatkowe niezwykłe nakrycia głowy, tym samym lekką ręką wydając wszystkie rodzinne pieniądze...
O ile na początku pomysł wydaje się niezwykłą zachcianką, teraz w obliczu utraty fortuny - staje się koniecznością.
I znów ich córka, Dusia musi wziąć sprawy w swoje ręce, bo w tej rodzinie to ona jest najbardziej odpowiedzialną i dojrzałą osobą... Na początku trzeba doprowadzić dom do ładu.W tym pomogą jej niewidzialni przyjaciele. Oni również zajmą się odpowiednią reklamą w prasie. Wiadomo, że nic tak nie przyciąga turystów, jak niezwykłe i tajemnicze miejsca, gdzie straszą duchy!


Kolekcja niezwykłych nakryć głowy i wyjątkowo niejadalna kuchnia lady Izoldy / jak dobrze, że w zestawie jest miseczka do wypluwania/ budzą ogromne zainteresowanie okolicznych mieszkańców. Posiadłość Pepperów staje się „najlepszą najgorszą atrakcją turystyczną w kraju”.

Niewidzialni przyjaciele świetnie wywiązują się z powierzonych zadań. Każdy odwiedzający dom Pepperów jest odpowiednio wystraszony. Pojawia się kolejny pomysł by zaprosić do Pechowej Woli cyrk. Cyrk przyjeżdża, lecz okazuje się, że nie ma w nim żadnych zwierząt, a zwłaszcza tygrysa, który tak wspaniale prezentował się na reklamie w gazecie.

Jednak Kostek, psi duch, który doskonale wyczuwa zapachy /wiedzieliście, że szczęśliwi ludzie pachną jak ciepły tost z masłem, a gburowaci zalatują zardzewiałymi gwoździami i błotem?/ wywęszy w namiocie cyrkowym obecność olbrzymiego pupila. Pupila ze złamanym sercem, który nie może nawiązać kontaktu ze swym ukochanym właścicielem i panem... Tak poznają tygrysa Radzia, czyli największego podróżnika wśród domowych duchów. Od kilku lat nie żyje, ale wciąż nie może się z tym pogodzić... Nie tylko on zresztą...

Ta książka to kolejna porcja zabawnych i wzruszających przygód niezwykłej grupy przyjaciół. Niewidzialni pupile troszczą się o swoich mieszkańców. Sprzątają, straszą a gdy trzeba pomogą odzyskać skradziony rubin, który sprowadził na kilka dni do swej posiadłości nieodpowiedzialny lord Pepper. Najważniejsze jednak, że pomogą połączyć się kolejnemu zwierzakowi ze swoim panem.

 


Seria książek o Kostku to dobra propozycja dla wszystkich,
którzy lubią pełne humoru historie oraz dla tych, którzy wierzą, że

"Przyjaźń jest wieczna..."

Wakacyjne podsumowania

Moi synowie nie tkwią z nosami w książkach.... Częściej można ich zobaczyć przed komputerem /"Mamo, ja nie gram! Ja programuję!"/ ale gdy tylko się nudzą podsuwam im ciekawe lektury. W czasie wakacji, najchętniej czytają w samochodzie na długich trasach i już na miejscu, wieczorami, poza domem...
Znam już ich gust i wiem, że Młodszego porwą opowieści detektywistyczne i te z dużą dawką humoru. Nie ma dla mnie lepszego widoku niż obraz Młodszego zaśmiewającego się nad książką. Starszy sięga coraz częściej po fantastykę ale nie pogardził w czasie wakacji serią o Panu Samochodziku! Ostatniego dnia wakacji przejrzałam listę ich wakacyjnych lektur. Wynik mnie doprawdy zachwycił! Każdy z nich przeczytał ponad dziesięć książek!

Jednak zapewniam Was, sami nie poszliby do biblioteki i prędzej sięgnęli by po pilota od telewizora niż po książkę, gdyby nie ich Matka.... Może to nieskromne, ale jestem z siebie dumna! 
Najważniejsze jest jednak to, że każdy z nas jest zadowolony. Oni zachwyceni książkami /"mamo, ale to super, przeczytam ci fragment!", "Mamo, musisz to przeczytać!"/, ja zachwycona wakacyjnym stosem....
A jak u Was? 

Poniżej wakacyjne lektury /nadobowiązkowe/ Młodszego /lat 8/.


piątek, 26 sierpnia 2016

Rok szczura



Całkiem zwyczajny dom, całkiem zwyczajna rodzina. Mama, nastoletnia córka i jej ojczym. Pojawił się bardzo wcześnie przy boku mamy i pokochał je obie szczerą miłością.
„Zawsze byliśmy ze sobą tak blisko, tata i ja. Nie cierpiałam, kiedy ktoś go nazywał moim ojczymem. Odkąd pamiętam, był moim tatą. I nie sądziłam, by cokolwiek mogło to zmienić.”
Nadchodzi jednak dzień, że życie Pearl przewraca się do góry nogami… Jej mama umiera podczas porodu. Na świat przychodzi Rose – młodsza siostra, którą tak trudno będzie zaakceptować…

Rok Szczura
Clare Furniss
przekład: Katarzyna Rosłan
Wydawnictwo Dwie Siostry, 2016

Przygotujcie sobie paczkę chusteczek, jeśli zdecydujecie się na lekturę tej książki. A zdecydować się warto.
Autorka w prosty, ale jakże prawdziwy sposób porusza problem straty bliskiej osoby. W przypadku bohaterki dochodzi jeszcze problem dorastania, zazdrości i poszukiwania własnej tożsamości… 
Kiedy w domu pojawi się młodsza siostra, Pearl pogrążona w bólu i rozpaczy będzie musiała wesprzeć ojca w opiece nad dzieckiem. Jednak widok siostry jej nie rozczuli. Wręcz przeciwnie… Porówna ją do małego, różowego szczura... Uczucie zazdrości i gniew zagoszczą w jej sercu. 
Przecież ta mała jest prawdziwą córką jej oczyma… Gdyby nie ona, mama by żyła… 
Trudno wymagać od 15 –letniej dziewczyny logicznego myślenia w takiej sytuacji, ale zapewniam, że podczas lektury, Pearl nie raz wyprowadzi Was z równowagi. 
To książka, która porusza i wzrusza. Autorka jednak zadbała o to, by czytelnik od czasu do czasu również się uśmiechnął. Mama Pearl umarła ale nie zamierza tak całkowicie zniknąć z jej życia. Pojawia się od czasu do czasu. Niestety wtedy, kiedy ma na to ochotę, a nie kiedy Pearl najbardziej jej potrzebuje. 
Przyznam, że bardzo podoba mi się ten zabieg. Obecność mamy Pearl na kartach książki, wpływała kojąco nie tylko na samą bohaterkę ale również na moje samopoczucie w trakcie lektury :-) Gdyby jej zabrakło nie wiem, czy nie pogrążyłabym się w morzu łez… Razem z Pearl...
A ona w żałobie rani siebie i najbliższych. Odtrąca ojczyma, najbliższą przyjaciółkę i babcię /mamę ojczyma/, która przybywa na pomoc…
Chce cierpieć i czuje że nie ma prawa być szczęśliwa… Nagle stwierdzi, że musi spotkać się ze swym prawdziwym ojcem i wyrusza na poszukiwania. Przejdzie długą drogę zanim dojrzeje i zrozumie wiele spraw… 

To bardzo dobra i poruszająca powieść dla młodzieży. Clare Furniss prawdziwie oddaje emocje.
Po lekturze wciąż powraca myśl, na temat kruchości naszego życia... Jeden dzień, jedna chwila i wszystko może runąć.....

Koniecznie przeczytajcie tę książkę zanim zdecydujecie polecić ją swoim nastolatkom. Sprawdźcie czy dojrzeli do takich tematów…

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Sztokholm – znam to miasto



W najnowszej książce obrazkowej, wydawnictwo Zakamarki zaprasza dzieci i dorosłych na spacer po stolicy Szwecji. Nawet jeśli nie planujecie w najbliższym czasie podróży do tego miasta, nic nie stoi na przeszkodzie, by nieco lepiej je poznać. Czytanie a właściwie oglądanie tej pozycji może sprawić, że zaczniecie szukać dodatkowych informacji o Sztokholmie w Internecie. Trzeba przecież nieco podciągnąć wiedzę, zwłaszcza gdy dzieci zaczną zadawać pytania… 

Sztokholm – znam to miasto
 tekst: Judith Drews
 przekład: Katarzyna Skalska, Tatiana Zgaińska-Filipowska
 ilustracje: Judith Drews
 Wydawnictwo Zakamarki, 2016

Duża, kartonowa książka może być dobrą propozycją dla najmłodszych, którzy lubią wyszukiwać szczegóły na ilustracjach. Może inspirować do własnych opowieści, bo tekstu w niej nie znajdziecie.
Na wstępie autorka przedstawia tylko niektórych bohaterów występujących na kolejnych stronach i zachęca do poszukiwań: „Co robi księżniczka Stella?”, „ Kim jest ta dziewczynka i komu daje korony z ratusza?”, „Znajdź posąg aktorki”. Zadań do wykonania może być jednak znacznie więcej, bo karty książki zapełnia mnóstwo postaci.



Wśród nich najmłodsi z pewnością rozpoznają Pippi, jej małpkę i białego, nakrapianego konia. Autorka nawiązuje do szwedzkich tradycji i wierzeń. Pojawiają się więc aniołki, wodnik, troll i Święta Łucja z wiankiem świec na głowie, którą ujrzycie.... w sadzawce. Bez obaw. Chroni ją koło ratunkowe. :-)


Starsi czytelnicy z pewnością skojarzą postać czytającej Selmy ze szwedzką pisarką - Selmą Lagerlöf a Alfreda z panem Noblem, który jak sami zobaczycie daje jej prezent. To nawiązanie do Nagrody Nobla, którą autorka otrzymała w dziedzinie literatury za rok 1909.





Mnie zaintrygował posąg aktorki. Oczywiście dzięki wyszukiwarce internetowej już wiem, że to pomnik znanej i utalentowanej szwedzkiej aktorki Margarethy Krook /1925 -2001/, która świetnie sprawdzała się w rolach komediowych.
Stoi przy Królewskim Teatrze Dramatycznym, na rogu ulicy, gdzie aktorka zwykła stać i palić przed występami. To podobno bardzo popularna rzeźba, z którą chętnie fotografują się turyści. 


źródło: wikipedia, autor Frankie Fouganthin
Nie zabrakło oczywiście rodziny królewskiej, flagi Szwecji i charakterystycznych dla tego miasta miejsc, takich jak m.in. Pałac Królewski, budynek Szwedzkiej Akademii /co roku nominuje laureata Literackiej Nagrody Nobla/, Skansen, fontanna na Sergels Torg, Park rozrywki Tivoli.. 

W stolicy Szwecji naprawdę wiele się dzieje, tak jak na kartach tej książki. Z pewnością na poznanie Sztokholmu potrzeba kilku dni, tak jak na jej lekturę. I tak jak poznając miasto i za każdym razem odkrywając coś nowego - to samo czeka na czytelników. Książka kryje w sobie niezliczoną ilość historii....
Kto wie? Może dzięki tej pozycji zapragniecie wybrać się do Sztokholmu? My w każdym razie jesteśmy po tej lekturze, nieco bogatsi w wiedzę o tym mieście.