O ósmej na Arce i Ostatnia owca

 



Ubawiłam się czytając te dwie książki dla dzieci. Podoba mi się poczucie humoru autora i puszczanie oka do dorosłych. Wariacje na temat biblijnych opowieści ze zwierzętami w roli głównej? Dowcipnie i przewrotnie. Czemu nie? Wchodzę w to!

O ósmej na Arce
Ostatnia owca

tekst: Ulrich Hub
ilustracje: Jörg Mühle
przekład: Anna Gamroth
Wydawnictwo Dwie Siostry, 2021

Pierwsza z książek to opowieść o potopie. W rolach głównych trzy pingwiny, wciąż skłócone…. Śmierdzące rybami i ...znudzone codziennością. Marzą o tym, by wreszcie coś się wydarzyło. I się wydarza! Dostają informację, że nadchodzi potop a w Arce Noego zostały jeszcze dwa miejsca. A ich jest przecież trójka! Co prawda właśnie dwa z nich pokłóciły się z tym trzecim i mogłyby bez problemu pobiec na arkę… Ale co z przyjaźnią, odpowiedzialnością i wyrzutami sumienia? 

 

Dwa większe pingwiny decydują się ukryć trzeciego w walizce i przemycić na arkę. To początek tej zwariowanej opowieści, zaprawionej humorem, refleksją i ważnymi pytaniami. Czy Bóg istnieje? Czy jest wszędzie i karze nas za grzechy? Czy każdy kto umrze idzie do nieba?
Nie łatwo jest ukrywać w walizce pingwina, zwłaszcza gdy co chwilę biały gołąb kontroluje swoich pasażerów. To będzie bardzo emocjonująca podróż dla pingwinów. A dla czytelników spora dawka śmiechu, bo autor nie ogranicza się w serwowaniu komicznych sytuacji.


Wielokrotnie wznawiana i nagradzana, podbiła serca najmłodszych również w wersji spektaklu teatralnego, wystawianego także w Polsce. Polecam bardzo!
W kolejnej książce „Ostatnia owca”, autor opowiada po swojemu wydarzenia z betlejemskiej nocy. Jak wskazuje tytuł, bohaterkami tej historii będą owce, które pozostawione bez opieki wyruszają w drogę. Po pierwsze by odszukać swoich pasterzy (porwało ich UFO?), a po drugie powitać narodzone tej nocy dziecko, które podobno jest kimś ważnym. To będzie niezwykła wędrówka. 

 

Uczestniczą w niej m.in. owca z przedziałkiem na boku, owca z nogą w gipsie, owca z aparatem na zęby i owca bez pary, która ma tendencję do gubienia się…. Zanim owce dotrą do stajenki (czy na pewno idą w dobrym kierunku?) przeżyją sporo przygód. Niełatwa to wyprawa w takim gronie. Pojawiają się przeszkody do pokonania (ciemny las, rzeka) i wątpliwości… A w dodatku jedna z owiec gdzieś się zapodziewa... 



 

Autor bawi czytelników swoją interpretacją betlejemskiej nocy, mieszając dawną opowieść ze współczesnością i zwierzęcymi bohaterami. Owce nie wahają się wyrażać swego zdania. Nie boją się pytać i dziwić, a ich dialogi to najlepszy kąsek w tej opowieści. 

 „W żłobie? Kto wkłada noworodka do koryta na paszę dla zwierząt? Co to za rodzice? Trzeba będzie z nimi poważnie porozmawiać”. 

Do dzieciątka spieszą nie tylko owce. Osioł obiecuje niezłą miejscówkę przy żłobie, ale jeszcze trzeba zorganizować jakiś prezent dla dziecka! No i muszą tam dotrzeć wszystkie, całe stado. Znów trzeba szukać ostatniej owcy!

 „Wreszcie docierają do mostu, gdzie z naprzeciwka napiera na nie tłum powracających. Wszyscy trzymają w rękach balony i mają na sobie kolorowe koszulki z nadrukiem przedstawiającym malutkiego, uśmiechniętego chłopczyka z loczkami”.

 Tak… w tej wersji do żłóbka dotarło znacznie więcej osób. Była kasa z biletami i miejsca dla VIP-ów. Niestety stado owiec przybyło za późno… Jak owce przyjęły tę informację? Jak zmieniła je ta wyprawa? Czego dowiedziały się o sobie? Czy odnalazły pasterzy? 

Koniecznie przeczytajcie współczesną wersję Betlejemskiej Nocy z owcami w roli głównej! „Ostatnia owca” była również wystawiana jako sztuka teatralna, a w 2020 roku na jej podstawie powstał film animowany w reżyserii Matthiasa Bruhna. 

Obie książki zilustrował Jörg Mühle i zrobił to doprawdy mistrzowsko!

Komentarze