Na Giewont się patrzy. Zeszyt tatrzański



Każda wyprawa wymaga przygotowania. Nie mam tu na myśli tylko pakowania plecaków. Dobrze jest wiedzieć, gdzie jedziemy i kim są ludzie, którzy mieszkają na odwiedzanym przez nas terenie. Autorki tych publikacji zabiorą Was na Podhale, do świata, którego już nie ma. Oto dwie książki, które warto przeczytać wraz z dziećmi przed wyjazdem w góry. Jedna z nich zmieści się do wakacyjnego plecaka. Weźcie ją ze sobą!
 
Na Giewont się patrzy
koncepcja i realizacja: Barbara Caillot Dubus, Aleksandra Karkowska
Oficyna Wydawnicza Oryginały, 2016 
 
Książka „Na Giewont się patrzy” to zbiór pięknych, starych zdjęć i wspomnień mieszkańców Podhala, z którymi spotykały się autorki. Jak same podkreślają „to projekt międzypokoleniowy”. Bohaterowie, najstarsi mieszkańcy tych okolic, otworzyli swoje serca i podzielili wspomnieniami o swym dzieciństwie i codziennym życiu. To były długie rozmowy, pełne wzruszeń, przy oglądaniu starych fotografii… 
 
Dla młodych czytelników może to być niesamowita lekcja historii i tradycji. Koniecznie przeczytajcie tę książkę wspólnie. Znalazły się tu opowieści o dzieciństwie biednym i surowym. Dzieciństwie pełnym pracy. Dzieci nikt tu nie rozpieszczał. Ale nikt nie narzekał.. A gdy przyszła wojna, trzeba było i z nią sobie radzić… 
 

 
 
Lato w górach to pasanie krów i gęsi, dojenie, zbieranie borówek, łowienie ryb ale też kąpiele w zimnym potoku. Zima wcale nie oznaczała sportów zimowych. Na nartach rekreacyjnie dzieci nie jeździły. Ten czas wykorzystywano na zajęcia domowe. Bo na wsi zawsze było co robić… A na wyprawy w góry chodzili letnicy, którzy przybywali z miast.
 


 
Mieszkańcy Podhala wspominają pranie w potoku, czytanie przy lampie naftowej lub księżycu i wspólnych posiłkach.
 
 „Wszyscy my jedli z jednej glinianej miski, każdy miał drewnianą łyżkę, siedzielimy przy stole. Jak ktoś przyszedł w gości, dostawał łyżkę i jadł z nami.” 
 
Opowiadają o potrawach i strojach, które szyła im z lnu mama / len zebrany z łąki, oczywiście/. O kapcach, które wyrabiali ojcowie… Odpusty, jarmarki, Pierwsza Komunia.. 
 
 
„A ja urodziłem się w polu, jak mama kopała ziemniaki. Mnie w płótno owinęli, mama dokopała ziemniaki i do domu mnie przynieśli”.


Dzieciństwo pełne pracy, często głodu ale nie samotne… Wśród ludzi, zwierząt i w kontakcie z naturą. 
 
„Do szkoły ja fruwał, a nie szedł. Bardzo lubiłem szkołę, bo to jedyna rozrywka kulturalna była.” – wspomina jeden z rozmówców. 
 
To książka niezwykła. Bardzo potrzebna, by zachować cenne świadectwo minionej epoki. By pokazać dzieciom jak zmienia się świat… 
 
Kolejna ważna i ciekawa publikacja tych samych autorek, to zeszyt interaktywny. Dużo w nim informacji i ciekawostek o tatrzańskiej przyrodzie. To kolejna podróż w czasie, dzięki której czytelnicy poznają góralskie tradycje i dowiedzą wielu ciekawych rzeczy.
 
 
 
Zeszyt tatrzański. My tradycji nie gubimy!
koncepcja i realizacja: Barbara Caillot Dubus i Aleksandra Karkowska
Oficyna Wydawnicza Oryginały, 2017 
 
 
Zeszyt warto przeczytać przed wyjazdem, ale świetnie sprawdzi się też w podróży. Krótkie informacje na temat przyrody, krajobrazu i tradycji góralskich, przybliżą dzieciom miejsce do którego się wybierają. 
Znalazły się tutaj ciekawe informacje i zadania do wykonania. Są miejsca na notatki, rysunki i zdjęcia.
Skorzystajcie z przepisów na moskole, tarcioki, dziadki i grule z ogniska, czyli potrawy z ziemniaków. Sprawdzcie czy wiecie co oznaczają takie słowa, jak „redyk, baca, kierdel, kierpce, serdok”, narysujcie stado owiec /wcale nie są takie same!/. 
 
 

 
Jest tu nawet ankieta, którą można wypełnić ze starymi góralami, których spotkacie w Tatrach. A może macie kogoś takiego w rodzinie? Zeszyt świetnie uzupełnia wiadomości z poprzedniej książki i daje możliwość sprawdzenia swojej wiedzy oraz zapełnienia go swoimi notatkami. 
 
 
Jestem pewna, że po takiej lekturze Wasze dzieci inaczej spojrzą na tatrzańską przyrodę i jej mieszkańców i nie jeden raz zaskoczą Was swoją wiedzą.
Udanych wakacyjnych wypraw!!!