Pasztety, do boju!



Kiedy ktoś nas skrzywdzi, to normalne, że odczuwamy ból… Cierpimy… Najważniejsze jednak, by nie utonąć we łzach, tylko wziąć sprawy w swoje ręce. 
Książka „Pasztety, do boju!” to cudowna opowieść m.in. o tym jak porażkę przekuć w sukces. To świetna propozycja na lekturę uzupełniającą  w gimnazjum i starszych klasach szkoły podstawowej. Ale póki co, czytajcie ją wszyscy – nastolatkowie, ich rodzice i nauczyciele! Gwarantuję łzy wzruszenia i radości. Ta opowieść daje MOC!

Pasztety, do boju!
tekst: Clémentine Beauvais
tłumaczenie: Bożena Sęk
Wydawnictwo Dwie Siostry, 2017


15 – letnia Mireille nie należy do klasowych piękności. Wręcz przeciwnie.. Przez dwa lata zdobywała tytuł Złotego Paszteta. W tym roku została Brązowym Pasztetem… Wyniki ogłaszane są na fejsie.. Zdjęcia dziewczyn oglądają uczniowie jej szkoły, lajkują, komentują, drwią… Jak trzeba wyglądać by brać udział w tych wyborach? Cóż… Wystarczy mieć „galaretowaty tyłek, obwisłe cycki, kartoflowaty podbródek i świńskie oczka”. Przykre? Cóż… Samo życie… Nie myślcie, że kandydatki zgłaszają się do tego konkursu same. O nie! Wcale nie muszą tego robić. O to "dba" pomysłodawca, jeden z uczniów, kiedyś przyjaciel Mireille…
Na szczęście natura hojnie obdarzyła Mireille. Oprócz dużej masy ciała dała jej rozum, poczucie humoru i sporą dawkę dystansu do siebie. Może to po ojcu, profesorze paryskiej Sorbony, którego nigdy nie poznała? Jej mama miała z nim romans w czasie studiów i nie raczyła go poinformować o tym, że ma córkę. Mireille pierwszy list do ojca napisała, gdy miała kilka lat. Potem były kolejne.. Na żaden nie otrzymała odpowiedzi. Mireille jednak tak łatwo się nie poddaje! To kobieta czynu! 
Tak jest również w przypadku plebiscytu… Dziewczyna nie zamierza rozpaczać. Zresztą, przywykła już do tego, że pięknym żyje się lżej, a ci mniej atrakcyjni muszą się trochę napracować... Kiedy pozna Złotego i Srebrnego Paszteta czyli Astrid i Hakimę /a przy okazji i brata dziewczyny/ przyjdzie jej do głowy pewien szalony pomysł.  Jednak w tym szaleństwie jest metoda i... pewien plan do zrealizowania!
Trzy otyłe dziewczyny na rowerach i jeden młody mężczyzna na wózku inwalidzkim /ktoś musi się zaopiekować nieletnimi/ wyruszają w podróż do Paryża! /to „tylko” 500 km od ich miasteczka/. Z przyczepką, bo po drodze będą sprzedawać… paszteciki! A co!
Jaki jest cel ich podróży? Tego nie zdradzę tak jak i Pasztety, które na wszelkie pytania odpowiadały, że ogłoszą to dopiero, gdy dotrą na miejsce. A pytań było wiele, bo zainteresowała się nimi nie tylko lokalna prasa. 

„Pasztety do boju!” to powieść drogi. Historia o dojrzewaniu i przekraczaniu swoich granic. Mówi o przyjaźni, potrzebie miłości i akceptacji. Autorka przypomina o tym, że to kim jesteśmy i jakimi widzą nas inni zależy w dużej mierze od nas. „Chwytaj obelgi, które ci rzucają i rób sobie z nich kapelusze” – radzi Mireille. Piękne, prawda?

W trakcie drogi dziewczęta i ich /przystojny, tak na marginesie/ opiekun wiele się nauczą. Dla każdego z nich ta wyprawa będzie cennym doświadczeniem. Poczują smak potu i łez. Podróż rowerem przez Francję to nie taka prosta sprawa, w dodatku nie zabraknie nieprzyjemnych komentarzy na ich temat. Internetowy hejt to niestety coś, z czym musimy nauczyć się żyć… Na szczęście pozostanie jeszcze smak sławy, który osłodzi im wszelkie trudy i rodząca się między nimi przyjaźń /w przypadku niektórych nawet zauroczenie/.

Po tej wyprawie słowo ”Pasztety” stanie się piękne. Zyska MOC! „Brzydota sprzyja szybszemu dojrzewaniu” – to jedna ze złotych myśli Mireille. I coś w tym chyba jest…. 

Czytajcie tę książkę z nastolatkami, podsuwajcie znajomym… Naprawdę warto poznać tę historię! We Francji powieść stała się bestsellerem i zdobyła szereg nagród, w tym tytuł Najlepszej Młodzieżowej Książki Roku 2015 oraz prestiżową Prix Sorcières. Została przeniesiona na scenę teatralną, trwają także prace nad jej ekranizacją. Już się cieszę!!!