Smoczek Loczek, czyli MÓJ PIERWSZY KOMIKS



Autorzy komiksów o Misiu Zbysiu i jego przyjacielu Borsuku, o których pisałam już na blogu /TUTAJ/, stworzyli komiks dla jeszcze młodszych czytelników!
Seria o Smoczku Loczku ma grube, kartonowe strony i zaokrąglone brzegi. Na każdej ze stron jest jedna ilustracja. O tym, że to pierwszy komiks a nie zwykła historyjka dla najmłodszych, świadczą teksty umieszczone w dymkach.
Kolorowe ilustracje i zabawne przygody smoczka rozbawią nie tylko maluchów. Jestem pewna, że pojawienie się Smoczka Loczka wzbudzi entuzjazm wielu dorosłych miłośników komiksów, którzy są rodzicami :-)

Smoczek Loczek. Bardzo straszna czkawka
Smoczek Loczek. Na ratunek księżniczce
Scenariusz: Maciej Jasiński
Rysunek: Piotr Nowacki
Wydawnictwo TADAM, 2016

W pierwszej historii Smoczek Loczek nie posłuchał mamy i zaraz po jedzeniu zaczął podskakiwać na swojej zabawce.. Cóż, okazało się że mama miała rację i Smoczek dostał straaasznej czkawki! Jak sobie z nią poradzić? Czy wystarczy jak radzi starsza siostra, wstrzymać oddech? A może stanąć na rękach i powtarzać "Uciekaj, czkawko!" - tak mówi kolega Benek. Co będzie jak mama się dowie, że syn jej nie posłuchał? 






W kolejnej opowieści Smoczek Loczek wyrusza na pomoc smoczej księżniczce porwanej przez złego rycerza. Idąc przez las pomaga napotkanym zwierzętom, a one odwdzięczają mu się, gdy nadejdzie potrzeba. Czy ta przygoda wydarzyła się naprawdę, czy tylko w wyobraźni Loczka, dowiecie się czytając maluchom tę historię.






Seria książeczek o Smoczku Loczku, to świetne wprowadzenie najmłodszych w świat komiksów. Autor scenariusza czerpie pomysły z codziennego życia przedszkolaków ale również z baśni.
Proste, zabawne historie z przesłaniem, kolorowe ilustracje i kartonowe wydanie - to wszystko dedykowane jest najmłodszym ale jestem pewna, że nieco starsze dzieci, które dopiero uczą się czytać, chętnie sięgną po te historie. Duże litery w dymkach mogą zachęcić je do pierwszych prób czytania. Sobie lub rodzeństwu.

Komentarze

  1. Jestem ciekawa jak będzie się miała motoryzacja za 30-40 lat. Już przed 2000 rokiem wróżyło się teorie na temat bezobsługowych pojazdów, przemeszczających się z punktu A do punktu B bez udziału kierowcy :-) Miało się to nijak do rzeczywistosci. Teraz oprócz designu producenty prześcigają się w coraz mniejszym "teoretycznym" spalaniu auta, oraz w maksymalizacji różnych niepotrzebnych systemów przez które nierzadko trzeba odwiedzać autoryzowane serwisy. Według mnie motoryzacja porusza się trochę nie tą ściążką którą naprawdę powinna... Wyniki spalania często fałszowane itp. :-(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz