Agencja Wynajmu Rodziców




Czy Wasze dzieci marudzą wciąż, że inni mają lepiej? Rodzice Kazia na wszystko mu pozwalają, a w domu Stasia jest totalny luz... Nie to co u Was... W waszym domu nerwowa atmosfera, ciągłe kłótnie o ilość spędzanego czasu przed komputerem? Nie ma na co czekać. Czas wcisnąć dzieciom do ręki tę książkę!

Agencja Wynajmu Rodziców
tekst: David Baddiel
Ilustracje: Jim Field
Przekład: Agnieszka Kalus
Wydawnictwo Lemoniada.pl, 2017



Barry nie jest zadowolony ze swojego imienia. To jeszcze nic. Nie lubi swoich sióstr bliźniaczek a i rodzice też nie bardzo mu się udali…. Imię nienowoczesne, siostry głupie a rodzice… Rodzice nudni, cały czas zmęczeni, nie pozwalają za długo grać w gry wideo, surowi, biedni, ani sławni, ani modni… Chłopiec stworzył sobie nawet listę na której wypunktował RZECZY, O KTÓRE OBWINIA SWOICH RODZICÓW. No i wciąż się porównuje z innymi dziećmi.. Z kolegami, którzy mają lepsze ciuchy i fajniejszych rodziców.
Ech.. Ciężkie jest życie Barry’ego.. Najgorsze jest jednak to, że rodzice nigdy nie urządzili mu fajnego przyjęcia urodzinowego! Takiego jakie sobie wymarzył.


Właśnie zbliżają się jego dziesiąte urodziny. Chłopiec ma już pewien plan na imprezę. Uwielbia Jamesa Bonda i marzy mu się tort z napisem „007” i smoking, i muzyka z filmu w tle i rolls-royce i ….. Ale cóż… nie ma na to szans… To wszystko za dużo kosztuje…
Beznadziejny prezent niespodzianka, jaki przygotował dla niego tata przeleje szalę goryczy. Chłopiec wykrzyczy swoje żale, a potem wypowie marzenie. Barry chciałby mieć lepszych rodziców.

Podobno trzeba uważać z wypowiadaniem życzeń, bo mogą się spełnić prędzej niż myślimy. Tak przynajmniej było w przypadku Barry’ego. Chłopiec trafił bowiem do świata, gdzie dzieci same wybierają sobie rodziców. A dorośli wręcz zabiegają o ich względy.

Szef Agencji Wynajmu Rodziców tłumaczy chłopcu, jak wygląda życie w Dzieciowie: Dzieciństwo jest zbyt ważnym okresem, żeby pozwalać przypadkowym dorosłym „mieć” dzieci.”  /w sumie racja!/

Muszą się spieszyć, bo przed ukończeniem 10 roku życia Barry musi wybrać nowych rodziców. Trzeba przyznać, że cała ta sytuacja jest dla niego ogromnym zaskoczeniem ale… chętnie przystaje na Pakiet Jednodniowego Rodzica. Tym sposobem w 5 dni może wypróbować pięć par a potem wybrać najlepszą. Mamę i tatę, z którymi chce zamieszkać.
A gdyby tak, sprawdzić którzy z nich wyprawią mu NAJLEPSZE PRZYJĘCIE URODZINOWE??

Na początek Barry przetestuje rodziców bogatych. Zawsze takich chciał mieć. Lord Raczej – Nadziany i jego żona będą dwoić się i troić by oczarować chłopca. Kolejni rodzice będą sławni, następni wysportowani, tacy którzy nigdy się nie męczą. Czwarta para będą pozwalać mu na wszystko i zawsze się z nim zgadzać. A dla ostatnich będzie ulubieńcem. Tylko on będzie się liczył! Ach… Niejedno dziecko chciałoby trafić do takiej agencji! :-) /domyślam się jednak, że tylko na chwilę.../




Barry też będzie korzystał z okazji i chwilami całkiem dobrze się bawił. Ale nie do końca… Jak się czytelnicy przekonają, nie zawaha się wyrazić własnego zdania, wykaże się również odwagą i rozsądkiem. Jakich rodziców wybierze? A to już sami sprawdźcie.


Autor David Baddiel, komik, pisarz i scenarzysta /również ojciec/ napisał niezwykle zabawną ale nie pozbawioną przesłania powieść. To jego pierwsza książka dla dzieci. Poprzez swój tekst zdaje się mówić do młodych czytelników: Marzą ci się lepsi rodzice? Proszę bardzo, przeczytaj co przydarzyło się pewnemu chłopcu i.... wyciągnij wnioski. 
Pełna humoru i ironii historia, to obraz różnych typów ludzkich. Każda para rodziców odzwierciedla potrzeby Barry'ego, który ma szansę sprawdzić i przekonać się, czy rzeczywiście najważniejsze są pieniądze, sława, piękne stroje i bezkrytyczne uwielbienie? Jak wygląda życie z rodzicami luzakami?

Koniecznie polećcie tę lekturę swoim dzieciom, ale też sami przeczytajcie. Historia Barry'ego to również opowieść dla Was. Być może stanie się impulsem do rozmów o  relacjach w Waszej rodzinie.

Na koniec przyjrzyjcie się uważnie dzieciom. Czy one przypadkiem nie marzą o lepszych rodzicach? A jeśli tak, to zastanówcie się co możecie z tym zrobić :-)