Panda Bonia

Znam pewnego chłopca, którego rodzina w napięciu oczekuje chwili, gdy ten wreszcie nauczy się jeździć na rowerze... Na rowerze jeździ mama, na rowerze jeździ tata, na rowerze jeździ brat... Niestety najmłodszy członek rodziny nie potrafi utrzymać się na dwóch kółkach... Po kilku próbach się poddaje i schodzi z roweru... Boli go ta nauka... Oj, boli... 
Niestety, na jazdę w foteliku jest zdecydowanie za duży. Cała rodzina pełna wyrozumiałości cierpliwie czeka aż nadejdzie ten cudowny moment, gdy pojadą we czwórkę na długą, rowerową WYPRAWĘ!

Panda Bonia
Urszula Morga
il. Bogna Pniewska
Wydawnictwo Bis, 2015



Panda Bonia, niby niczym się nie różni od innych pand. Uwielbia wędrować po lesie, wcinać pędy bambusa, bawić się ze swym bratem… Ale za nic w świecie nie chce uczyć się wspinania na drzewa...

"Nie będę się uczyć – upiera się Bonia. – To głupie."
Zrażona niepowodzeniami kategorycznie odmawia wszelkich ćwiczeń.
„Boniu, czasem droga do celu bywa bardzo długa i bolesna” – tłumaczy mama.
„Ale ja nie chcę iść do żadnego celu – mówi Bonia. – To boli.


Na nic zdają się tłumaczenia rodziny, że chodzenie po drzewach może się na coś przydać, że to jest przyjemne, że wszystkie pandy to uwielbiają.

Wszystkie, ale nie ONA – podkreśla Bonia i nie chce ćwiczyć. Bonia to uparty egzemplarz. Jak sobie coś postanowi to nikt tego nie zmieni.
Pewnego dnia podczas zabawy poznaje małego gryzonia. Małą szczekuszkę, której mamę porwał Puchacz. 


Dzielna Bonia postanawia pomóc małej. A że zawsze robi to co zaplanowała wyrusza ze szczekuszą na poszukiwania jej mamy. Problem pojawi się bardzo szybko. Mama szczekuszki uwięziona jest bardzo wysoko, w gnieździe Wielkiego Puchacza. Najprościej byłoby wspiąć się na drzewo, gdy on wyruszy na wieczorne łowy…. Ale przecież Bonia nie potrafi się wspinać!

Czy dobre chęci wystarczą? Czy Boni uda się uratować mamę Szczekuszki? 





„Panda Bonia” to opowieść terapeutyczna motywująca dzieci w trakcie rehabilitacji ruchowej i przy pokonywaniu wszelkich innych życiowych wyzwań - czytamy na okładce.

Rzeczywiście, ta historia świetnie sprawdzi się w przypadku dzieci, które odmawiają bolesnych ćwiczeń. Ale tak naprawdę to książka dla każdego. Mówi o pokonywaniu słabości, pokazuje jak ważne jest pomaganie sobie na wzajem a rodzicom przypomina o tym, co najważniejsze w wychowaniu - miłość, akceptacja i cierpliwość. Nie warto popędzać, zmuszać, czasem trzeba poczekać na odpowiedni moment, wyznaczyć sobie/dziecku jakiś cel.
Nauka pływania, czytania, jazda na rowerze... Każde dziecko rozwija się w innym tempie. Nie możemy porównywać osiągnięć i umiejętności naszych dzieci z innymi. Czasem warto poczekać aż dojrzeje do podjęcia jakiegoś wyzwania. A że z uparciuchami nie zawsze jest łatwo.. A kto powiedział, że wychowanie dzieci to sama przyjemność? ;-)

Przy okazji lektury tej książki dowiedzieliśmy się o istnieniu szczekuszek. One naprawdę żyją!

Komentarze