Samuraj i Anioł Stróż


Czy Anioł Stróż może być karateką? Nie mieć skrzydeł ale za to czarny pas i złoty medal w mistrzostwach? Tak, oczywiście. Wszak świat się zmienia. A tam, na górze nie mają nic przeciw postępowi. Tak przynajmniej wynika z powieści Andrzeja Żaka.

Samuraj i Anioł Stróż
Tekst: Andrzej Żak
Ilustrator: Anna Krztoń
Wydawnictwo BIS, 2017


Akcja tej książki toczy się na oddziale onkologicznym. Mali pacjenci z ogolonymi głowami i smutnymi oczami spędzają tu swoje dni… W salach i na korytarzach, pomiędzy zabiegami toczą się ich rozmowy, gry, czasem kłótnie. Każdy pacjent ma swoją historię i ksywkę.
Teo ma dziewięć lat i mówią na niego Brzydki. To z powodu tego co wyrosło mu na policzku. Szpilka jest bardzo chudy, Blanka woli by nazywać ją Księżniczką. Jest i Kamil nazwany Strachem, przez rozpięte na stelażu ramiona.
Teo jak większość małych pacjentów boi się KOŃCA ŚWIATA. To sala na końcu korytarza. Tam trafiają najciężej chorzy. Chłopie przeżył śmierć swoich rodziców. Teraz mieszka ze starszym bratem i zmaga się z chorobą. To niełatwy bagaż, który musi nieść w swoim kilkuletnim życiu.... Od pewnego jednak czasu otuchy dodają mu spotkania z …. aniołem. Anioł pojawił się nagle, na korytarzu. Wygląda całkiem normalnie. Nie ma skrzydeł ani białej szaty. To normalny mężczyzna, w dodatku z lekko krzywym nosem. Przedstawia się chłopcu pokazując legitymację, wg której jest z Czwartego Departamentu Niebieskiego do spraw Młodzieży. Sekcja sportów walki.

Nikt poza Teo, nie widzi anioła i nie każdy wierzy w opowieści chłopca. Ale nie to jest przecież najważniejsze. Anioł Stróż wcale nie przyszedł zabrać Tea do nieba. Ma całkiem inną, ważną misję. Będzie uczył chłopca, że nie można się poddawać bez walki.



Ich spotkania to dla Tea wielka lekcja życia w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nauczy się być dzielnym i odważnym samurajem. A samuraj to honor, odwaga, dzielność i wierność swojemu panu. Teo dostanie wielką szansę i wspólnie z aniołem zmierzy się z bandą podstępnego i okrutnego Blacka. Będzie walczył i udowodni, że w małym ciele może drzemać wielka siła. Trzeba ją tylko w sobie odnaleźć.
To nie jest książka dla każdego... Wymaga rozmowy z dzieckiem, wprowadzenia w temat. Jednak warto ją przeczytać, bo dodaje otuchy i zachęca do działania. Przypomina o tym, jak ważna jest wiara i wola walki. Na każdym polu....
„Walcz dalej, samuraju, walcz! Twoja wiara jest najpotężniejszą bronią! To twój miecz! Myślę, że pozwoli ci zwyciężyć!” - dopinguje chorego chłopca ksiądz Antoni.
Ta książka też dopinguje, dlatego powinna trafiać na szpitalne oddziały, w ręce młodych pacjentów.
Ja swoją już zaniosłam na oddział dziecięcy do pobliskiego szpitala. Mam nadzieję, że pomoże komuś, kto po nią sięgnie.