O Jasiu śpiochu i zgubionym czasie


Ta przepięknie zilustrowana książka, to perełka znaleziona na stosie makulatury... W ostatnich dniach tego roku chcę ją przypomnieć i pokazać szczególnie tym, którzy marzą o tym, by zatrzymać CZAS.
Zapewniam, że to niebezpieczne marzenia! Przekonał się o tym pewien chłopiec :-)

O Jasiu śpiochu i zgubionym czasie
tekst: Wojciech Próchniewicz
ilustracje: Stasys Eidrigevicius
Wydawnictwo KAW Lublin, 1985



Wierszowany tekst to opowieść o Jasiu, który bardzo lubił spać. Chłopiec w snach przeżywa mnóstwo przygód, dlatego śpi kiedy tylko może i jak długo się da. Często spóźnia się do szkoły, bo ciężko go rano dobudzić...

 Marzeniem Jasia jest:
"- Na przykład ... żeby ...nie było czasu...
Nikt by nie robił o nic hałasu,
Mnie mama często by nie budziła,
Bo by przeważnie noc ciemna była.
- Do szkoły? - rzekłbym. - O, proszę mamy!
Pójdę, lecz teraz noc właśnie mamy!
Zegar by stanął, byłoby fajnie!
Mógłbym nareszcie pospać legalnie."
Pewnej nocy jego marzenie się spełnia. Zegar gubi minuty, kalendarz gubi kartki... Na świecie powstaje chaos!  Mieszają się pory roku, dni są raz zimne, a raz gorące... Śnieg sypie, słońce grzeje... A nasz marzyciel śpi w najlepsze. Gdy się obudzi, bardzo się zdziwi.
Chociaż CZASU nie ma, on i jego mama bardzo się zmienili...

"Przypomnij sobie, czego to chciałeś,
Kiedy pomiędzy lekcjami spałeś?
O co robiłeś tyle hałasu?
No... żeby nigdy nie było CZASU.
Więc czasu nie ma! Ja się starzeję!
Nie wiem też, kiedy na świecie dnieje?
Teraz noc długa i zima sroga,
A tobie - zobacz! - urosła broda!" - mówi mama do syna.


Zatęskni Jaś za minionymi dniami i zapłacze gorzko żałując wypowiedzianego na głos marzenia...
Na szczęście okaże się, że był to tylko zły sen.
Sen, który sprawił, że Jaś już z większą ochotą będzie wstawał rano do szkoły.:-)

 
Autorem tej krótkiej wierszowanej opowieści jest nieżyjący już polski poeta, prozaik, autor książek i piosenek dla dzieci i młodzieży, dramaturg, scenarzysta, Wojciech Zbigniew Próchniewicz (1955- 2011), z którego twórczością nigdy wcześniej się nie zetknęłam. Być może ktoś z Was pamięta animowaną serię dobranocek - "Przygody zajączka Parauszka", do której stworzył scenariusze albo film "Baśń o trzech wiedźmach"?

Ilustracje, które sprawiły że sięgnęłam po tę książkę to dzieło Stasysa Eidrigevičiusa - grafika litewskiego pochodzenia, odznaczonego medalem Polskiej Sekcji IBBY. Eidrigevičius zilustrował kilkadziesiąt książek dla dzieci. Jego grafiki urzekają mnie baśniowością i surrealizmem. Bardzo zapadają w pamięć. Pierwsza książką dla młodego czytelnika, którą zilustrował w Polsce /w Warszawie zamieszkał w 1980 r./ była "Mała zła czarownica" Václava Čtvrteka. Pisałam o niej TUTAJ. Te mroczne, pełne grozy rysunki zapamiętałam do dziś, dlatego gdy widzę książkę z ilustracjami Stasysa, nie mogę przejść obojętnie...

W nowym roku życzę Wszystkim nie tyle zatrzymania CZASU,
czy też tego by nie istniał, ale by choć trochę się wydłużył.
Po co? By zdążyć przeczytać wszystkie wspaniałe książki,
które z pewnością czekają na Waszych półkach na swoją kolej!:-)


"...CZAS - czarodziej siwy i stary,
popycha naprzód wszystkie zegary."