Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe



Ależ, to odjazdowa książka! Tekst, ilustracje, wydanie! Pełna ciekawych historii, które zachwycą nie tylko małych miłośników motoryzacji. Szukacie ciekawej książki na świąteczny prezent? Oto jedna z propozycji, która może okazać się hitem!

Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe
tekst: Michał Leśniewski
ilustracje: Maciej Szymanowicz
Wydawnictwo Egmont, 2017 

Pełno ich na ulicach. Mają różne kształty, kolory, wielkość… Wielu z nas nie wyobraża sobie bez nich życia, ale gdyby tak zapytać przypadkowego kierowcę, w którym roku powstał pierwszy pojazd, wielu miałoby problem z odpowiedzią. Michał Leśniewski stworzył świetną książkę dla dzieci, którą można czytać całą rodziną.
To historie samochodowe od pierwszego pojazdu napędzanego silnikiem parowym po najszybsze bolidy świata, które jeżdżą po torach wyścigowych XXI wieku. Na początku jednak maszyna, którą w 1796 roku zbudował francuski oficer Joseph Cugnot, osiągała prędkość 4 kilometrów na godzinę. Była zbudowana dla wojska i niestety nie najlepiej się zaprezentowała przed szacowną komisją generałów. Mimo to przeszła do historii.

Na kolejnych stronach książki przeczytamy o pojeździe napędzanym przez silnik spalinowy, zbudowanym przez Karla Benza, i o jego niezwykłej żonie, która odbyła pierwszą wycieczkę automobilową po świecie. Jest też historia pewnego weterynarza, który wynalazł… opony pneumatyczne!



Jazda samochodem na dłuższych odcinkach, w XIX wieku wymagała odwagi. Kierowca musiał wozić w swej skrzynce z narzędziami sporo przyrządów. Warsztatów było niewiele a automobile psuły się dość często. W książce i o nich znalazło się parę słów, a także rysunków.



Nie zabrakło oczywiście historii o początkach motoryzacji w Polsce. Zaczęła się w 1896 roku, gdy Stanisław Grodzki lubiący różne nowinki techniczne sprowadził do Polski kilka automobili marki Benz i Peugeot, a także informacji o wielkiej, garbatej Warszawie /nie mylić ze stolicą!/ oraz dużym i małym fiacie zwanym maluchem, który choć przeznaczony dla małych rodzin potrafił zmieścić naprawdę wiele i wyruszyć w daleką trasę.

Na ponad 80 stronach przeczytacie m.in. jak kiedyś uruchamiano samochody, jak radzono sobie z brakiem świateł w pojazdach i o tym, jak powstały pierwsze małe i proste w budowie auta wymyślone przez Henry’ego Forda.

Zapomniałabym o modzie! Dla osób które jeździły automobilami produkowano przecież specjalne ubrania! Gogle, pilotki, kaski, rękawiczki a nawet maski dla pań! ;-)
Pierwsze linie produkcyjne, pierwsze znaki drogowe, rajd w Monte Carlo, pierwsze samochody /Austin/ produkowane w Wielkiej Brytanii, które zdobyły popularność na całym świecie i popularne garbusy, poza Polską nazywane chrabąszczami, żółwiami a nawet żabkami - te wszystkie historie autor przedstawia w arcyciekawy sposób, tak że nawet ja, kobieta która samochody rozróżnia tylko po kolorach, z radością oddałam się lekturze.

Ta pięknie zilustrowana książka to mnóstwo ciekawych opowieści o pojazdach i niezwykłych ludziach, ich pasji, odwadze i pomysłowości. Nie tylko o wynalazcach ale również o tych, którzy korzystając z postępów techniki wykorzystywali auta by zwiedzać świat, tak jak pewien harcerz, Jerzy Jeliński, który przed drugą wojną światową wyruszył w podróż dookoła świata.


Ilustracje... Maciej Szymanowicz. Jego miłośnikom to wystarczy. Tym, którzy jeszcze nie mieli przyjemności obcowania z charakterystycznymi ilustracjami tego ilustratora, mam nadzieję wystarczą zdjęcia, które zamieściłam powyżej. Ja jestem fanką! A Wy?