Nigdy nie mów NIGDY, czyli jak zostałam wielbicielką szczurów :-)

Jeszcze rok temu na hasło: SZCZUR, miałam przed oczami gryzonia z długim ogonem, który biega po piwnicach. 
Dziś mija miesiąc odkąd w pokoju moich chłopaków mieszkają DWA takie egzemplarze. Oczywiście nie z hodowli piwnicznej :-)


Posiadanie szczura stało się jakiś czas temu marzeniem Starszego. My konsekwentnie odmawialiśmy, podając wiele argumentów. Starszy jednak wytrwale "drążył skałę". Trzeba przyznać, że profesjonalnie podszedł do tematu. Przejrzał mnóstwo stron w internecie na temat hodowli szczurów. Co jakiś czas wołał mnie by pokazać jakiś wpis, galerię, informację. Wiedział jak mnie zmiękczyć :-)
- Szczury są brzydkie? Ależ skąd, proszę zobacz, jakie słodziaki:

OK. Połknęłam haczyk. Gdy Starszy już spał, sama przeglądałam te wszystkie strony i wyszło na to, że szczur nie taki straszny, ogon jak ogon (nie wywołuje u mnie żadnego obrzydzenia), a w dodatku to mądre stworzenie przywiązuje się bardzo do właścicieli.
Starszy codziennie mówił o szczurze, więc gdy w końcu się zgodziliśmy on wypalił:
- Aaa, okazuje się, że szczury to zwierzęta stadne i nigdy nie kupuje się jednego! Powinniśmy wziąć od razu DWA! Najlepiej samce, bo ..... (coś tam coś tam... już nie pamiętam).
I tym sposobem, po wielu dniach poszukiwań 25 lutego przynieśliśmy do domu dwa jednakowe, czarne szczurki.
Trudno było je odróżnić. Dziś mija miesiąc. Jeden z nich tak przybrał na wadze, że zdecydowanie różni się od brata - to Czesio. Kuki, jest mniejszy i to właśnie on dwa razy zwiał nam z klatki w pierwszych tygodniach (na szczęście Starszy mianowany Szczurołapem, szybko go znajdował w pobliżu klatki).
 
Priorytetem stało się dla mnie tuczenie szczurów, aby zapobiec kolejnym ucieczkom!

Czy żałujemy naszej decyzji?
Ależ skąd!
Zobaczcie jaki słodziak! :-)
Gdy tylko ktoś wchodzi do pokoju one wskakują na pręty
i patrzą na nas niczym pieski w schronisku.
Tak naprawdę te łakome bestie, wciąż liczą na coś do jedzenia!

 
 Jedno jest pewne: wolę karmić szczury niż własne dzieci. Szczury zjadają wszystko co im dajemy!!

A widok męża rozmawiającego codziennie ze szczurami - bezcenny!
No.... ja też z nimi rozmawiam :-)
A Starszy? Starszy wywiązuje się z opieki nad nimi bez zarzutu. Wciąż nas pilnuje, żebyśmy nie podrzucali im  czegoś do jedzenia i  marzy o dniu kiedy będzie mógł chodzić z dwoma szczurkami na ramieniu. :-)
 

Komentarze

  1. Monika, uśmiałam się z tekstu: wolę karmić szczury niż własne dzieci. Szczury zjadają wszystko co im dajemy!!
    Wasze szczurki - mają śliczne oczy, na dwóch zdjęciach od góry cudne!, na trzecim te ogony trochę studzą mój zachwyt. Ale wiem, słyszałam, że szczury są bardzo mądre! Gdyby nie alergia u młodych - mogłabym mieć i szczura, słowo, choć wolałabym kota albo psa. A tak to tylko rybki...
    pozdrawiam wszystkich domowników łącznie z Czesiem i Kukim ;) i pisz o nich czasem!
    m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maju, te ogonki nie są wcale takie straszne! Kiedy patrzę na "chłopaków" widzę głównie właśnie ich oczy i śmieszne pyszczki, które z radością przyjmują każde pożywienie. To miód na me serce bo moje dzieci to straszne niejadki :-)

      Usuń
  2. A ja miałam kiedyś białe myszki. Niestety ich żywot szybko się skończył i to dośćtragicznie. Przywódca stada pewnego dnia zjadł wszystkie młode myszki(a było ich około 15), a na końcu zdechł. Wiem,że historia straszna i tragiczna :)
    Może teraz zdecydyję się na szczura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj, że jeśli szczur to razy dwa! :-) Szczury nie lubią życia w pojedynkę. Szczerze polecam, bo te zwierzaki są naprawdę przesympatyczne.

      Usuń

Prześlij komentarz