Po kiermaszu...

W sobotę w szczecińskim Teatrze Lalek Pleciuga odbył się VI Kiermasz Książki Przeczytanej. Oto moje "łupy książkowe". Jak widać poniżej, są to same książki dla dzieci, jednak książek dla dorosłych również nie brakowało.

"Baśnie Andersena" - 3 tomowe wydanie, Państwowy Instytut Wydawniczy, 1977 rok, w tłumaczeniu Stefanii Beylin i Jarosława Iwaszkiewicza, ilustracje: Janusz Stanny, Andrzej Strumiłło, Jerzy Jaworowski
Nie mogłam nie kupić....



To wybór Młodszego. Trzeba przyznać, że spędził nad tym komiksem sporo czasu "czytając" obrazki i dobrze się przy tym bawiąc. 



"Nasza mama czarodziejka", Joanna Papuzińska, Instytut Wydawniczy Nasza Księgarnia, 1986 r. z ilustracjami Janiny Krzemińskiej. Mamy nowszą wersję z innymi ilustracjami ale to właśnie tę pamiętam z dzieciństwa! Bardzo lubimy te opowiadania i często do nich wracamy.



"Miasteczko wesołego myślenia", Jerzy Cwirko - Godycki, il. Hanna Czyżewska, Krajowa Agencja Wydawnicza, 1973
To książka, którą pamiętam z dzieciństwa. Miałam taką, ale niestety nie przetrwała do dziś. Może spodoba się Starszemu, bo opowiada o grupie przyjaciół, którzy rozwiązują różne zagadki matematyczno - logiczne. Jeden z bohaterów ma na imię ... Adam :-)
Będąc małą dziewczynką czytałam tę książkę, a teraz mam syna Adama, który lubi matematykę :-)


"Związek szlachetnych", Ryszard Przymus, il. Mirosław Pokora, Krajowa Agencja Wydawnicza, 1986
Chętnie przeczytam ze Starszym, kupiłam ze względu na ilustracje M. Pokory.


"Śpiąca królewna", Arthia, Praha 1981
Kolejne wspomnienie z dzieciństwa... Miałam taką samą książkę i do tej pory jak pomyślę o tej bajce to widzę tę czarownicę z okładki. Mimo, że książka nadgryziona zębem czasu, brakuje w niej niektórych ruchomych postaci (to tzw. rozkładówka, pamiętacie takie?) to nie mogłam, nie mogłam jej nie kupić :-)


"Maks i Moryc", Wilhelm Busch, Wydawnictwo Poznańskie 1985,
Ilustrowana opowieść o psotach dwóch niesfornych chłopców, Maksa i Moryca, wydana po raz pierwszy w 1865 roku, stała się jedną z najbardziej znanych niemieckich książek dla dzieci.
To niezbyt grzeczne wierszyki .... ;-)

"Wesele Luletki", Joanna Pollakówna, il. Olga Siemaszko, Arka, 1985
Kupiłam ze względu na ilustracje, treść mnie nie zachwyciła. Wczoraj wieczorem czytałam z Młodszym przed snem. "Jak pani może mieć narzeczonego świerszcza?!" - pyta mnie Młodszy. Moja wyobraźnia też tak daleko nie sięga.. :-)


"Piotr Szczęściarz", Hans Christian Andersen, tłumaczenie: Stefania Beylin, il. Bożena Truchanowska, Nasza Księgarnia, 1972
Jak się ma syna Piotra, to nie można nie kupić takiej książki...

"Podróże pana Kleksa" i "Triumf pana Kleksa", Jan Brzechwa, il. Jan Marcin Szancer, Siedmioróg, 1990
Obie dołączyły do wcześniej kupionej "Akademii pana Kleksa" i tym sposobem mamy już kolekcję.


"Jak oswoić lwa?", Wanda Kobyłecka, il. Bohdan Butenko, Nasza Księgarnia, 1989 r.
To może być ciekawa lektura, zwłaszcza, że ten LEW, którego mamy oswoić to "kłopot związany z nauką w szkole" ;-)


"Krulewna Śnieżka", tekst i ilustracje Bohdan Butenko, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2008
Uwielbiamy Butenkę.
Wiele z tych książek kupiłam u pewnego Pana, który wyprzedawał swoją kolekcję.


Na zakończenie dodam, że najdroższe z tych książek kosztowały...  3 zł a najtańsze 1 zł.
Tylko proszę się nie denerwować :-)
Zapraszam na kolejny kiermasz!

Komentarze

  1. Się nie denerwuję. Ani trochę. Bo Krulewnę Śnieżkę mam, o! I taką samą Naszą mamę czarodziejkę, która już nawet wywietrzała z piwnicznej stęchlizny i wkrótce będzie się nadawała do czytania:P (a tę rozkładówkę o Śnieżce chętnie bym Wam zakosiła, bo mam z tej serii Jasia i Małgosię oraz Czerwonego Kapturka, które wielkim głosem wołają o towarzystwo!)
    Mam nadzieję, że następnym razem i mi uda się do Was dotrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, nie wiem czy Jaś i Małgosia wraz z Czerwonym Kapturkiem chcieliby zaprzyjaźnić się z królewną, która w niektórych miejscach nie ma głowy. Królewicz natomiast stracił głowę w prawdziwym tego słowa znaczeniu na widok królewny! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daliby radę: Jaś i Małgosia poruszają się na kulawym łabądku, zaś las u Czerwonego Kapturka jest dość mocno spróchniały:))
      Swoją drogą, kto by pomyślał że to są takie fajne książki!

      Usuń
  3. Wspaniałe łupy! Troszkę zazdroszczę ;)
    pozdrawiam
    m.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też miałam taką Śpiącą Królewnę :) I Jasia i Małgosię :) Ale chyba poległy na moich młodszych siostrach...

    OdpowiedzUsuń
  5. kilka z tych książeczek pamiętam z dzieciństwa, kilka nawet jeszcze mam, ale i tak zazdroszczę łupów!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz