"Dom" - Książka Tysiąca Opowieści

Czy książka z taką mroczną okładką może spodobać się 4-latkowi? Jasne, że tak!
Wiem, że wielu rodziców szukając lektur dla najmłodszych wybiera te kolorowe, z obrazkami które często „kłują” w oczy swoją kiczowatością. Przyznam, że Młodszy czasem w księgarniach zatrzymuje się przy takowych i prosi o ich kupienie. Wtedy zwykle odpowiadam:
Niestety nie mam przy sobie pieniędzy” :-)
Starszy uświadamia wtedy brata:
- No co ty, zobacz jakie straszne ilustracje!

Dom
J.Patrick Lewis
il. Roberto Innocenti
Wydawnictwo BONA, 2012


Być może niektórzy oglądając książkę „DOM”, też by tak powiedzieli, że "ilustracje tumroczne, straszne i nie dla dzieci”. Ale nie my. Nas wszystkich bardzo urzekła ta niezwykła książka obrazkowa. Książka dla każdego - dla dorosłych i dla dzieci.

Przyznam szczerze, że to właśnie Młodszy zdecydowanie częściej po nią sięga. Czytaliśmy ją już wiele razy. Na początku myślałam, że będę omijała za trudne dla niego, poetyckie teksty i po prostu będziemy sobie opowiadać co widzimy na ilustracjach. Ale nie. Młodszy zdecydowanie nie pozwala omijać żadnej literki.

Np. wczoraj:
„Wrosła moja pustka przez tysiące nocy
w śmiercią naznaczone wzgórza tego dzieje.
Niechaj mnie na nowo czas i znój rozgrzeją,
aż poczuję w sobie nowej przypływ mocy.”

- A ty rozumiesz co ja czytam? - pytam.
- Tak – odpowiada z powagą. - Tylko powiedz co to jest „przypływ mocy”? - prosi.

I tak czytamy po raz kolejny poetycką opowieść o historii pewnego domu. Zbudowanego z kamienia i drewna w XVII wieku - „Domu Tysiąca Opowieści”.
Domostwo i jego mieszkańcy, mnóstwo historii i zdarzeń. Na kartach książki, dzięki wspaniałym ilustracjom Roberto Innocentiego, który zawarł w nich historię XX wieku, widzimy jak przez lata zmienia się dom, jego otoczenie, pory roku, stroje ludzi...

Przyglądamy się z Młodszymi naprawie i rozbudowie domu, rozmawiamy czym jest ślub, liczymy kury i gęsi, wyjaśniam dlaczego dzieci niosą do szkoły książki i polana... Wczoraj rozmowa zeszła nawet na produkcję wina! A to wszystko przez zbiór winogron, które widzimy na ilustracjach. Smutnego tematu wojen też nie omijamy. Temat starości wywołał pytanie Młodszego:
- A czy lecąc w Kosmos ludzie się starzeją?
-?!?
Kiedy widzimy na ilustracji pogrzeb – rozmawiamy o śmierci.
- A jak się umiera? - pyta Młodszy.
Uwielbiam te nasze rozmowy w trakcie czytania i oglądania!

Zawsze przyglądamy się studni. Ależ ona się zmienia przez te lata! Zarówno Starszy i Młodszy lubią ten wątek opowieści :-)

Wczoraj okazało się, że w jednej kwestii nie zgadzamy się z Młodszym. On uważa, że ładniejszy jest ten dom z XX wieku:
- Jest taki ładny i kolorowy! - twierdzi.
A mnie podoba się wcześniejsza wersja – dom z kamienia i drewna.
Cóż, wszystko przemija, idzie nowe...



To książka o przemijaniu, ludzkich losach i o tym „czym jest dom, gdy nie jest już nikomu domem?” Z pewnością można ją czytać na wiele sposobów. To pozycja dla całej rodziny.

Dla nas „Dom” jest „Książką Tysiąca Opowieści”. A dla Was?

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Przeczytajcie, bo warto! :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Co zrobić jesli nie mam pod ręką rezolutnego 4 latka a ochotkę na "Dom" mam ? Przeczytać samej, pod kołderką :) I tak zrobię!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mojej 6-latce tez bardziej podoba się dom z nowoczesny. Tak jak napisałaś - idzie nowe :) Uwielbiam tę książkę!
    (chociaż uważam, że akurat ilustrację na okładkę mogli wybrać inna. Na pierwszy rzut oka wydaje się mroczna. Może odstraszyć tych, którzy nie zajrzą do środka.)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój synek jeszcze stanowczo za mały, ale oglądałam tę książkę w Empiku i na dniach zamierzam kupić - dla siebie na razie :) Przepiękna jest!

    OdpowiedzUsuń
  5. Taki "Dom" warto mieć! Szczerze polecam! A książki "dla dzieci" też SOBIE często kupuję :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz