Opowieści na zamówienie

Każdego wieczoru czytamy z chłopakami książki na dobranoc. Na zmianę z mężem. On w jednym pokoju młodszemu, ja w drugim starszemu, lub na odwrót. Gdy mąż w pracy wybieram książkę, która spodoba się zarówno 9-cio jak i 4-ro latkowi. Starszy na szczęście nie gardzi Tupciem Chrupciem czy Panem Kuleczką. Dziś jednak zamówili sobie ..."opowieści na dobranoc". Te "opowieści" to historie, które wymyślamy wspólnie. Obowiązkowo ich bohaterami są moi chłopcy! Zawsze dzielni i bohaterscy. Zaprzyjaźniają się ze smokami, łapią przestępców i latają dziwnymi pojazdami. Dziś Starszy poprosił o dalszy ciąg jego szkolnych przygód. W pierwszej części uratował szkołę przed podłożoną bombą, przy okazji ratując kolegę, który zatrzasnął się w ubikacji i nie mógł wziąć udziału w ewakuacji szkoły. Starszy oczywiście na koniec został bohaterem itd. :-)
Dziś kolejna opowieść o tym jak z kolegami wpadł na ślad chłopaka, który włamał się do szkolnego sklepiku. Podobało mu się ale nie omieszkał wtrącić kilku uwag:
"Adaś z kolegami podbiegli do pani dyrektor i zawołali: proszę pani, my wiemy kto to zrobił! Pani spojrzała na nich uważnie i zaprosiła do swojego gabinetu.."
- Eeee mamo, ta pani dyrektor to na pewno tak by nie zrobiła. Pewnie nie chciałaby nas wcale słuchać. Krzyczała by pewnie. Ona jest nerwowa, zawsze krzyczy - przerwał mi Adaś.
No i proszę, ileż ciekawych rzeczy można się dowiedzieć podczas wieczornych opowieści :-)

Kiedy po skończonej historii o włamaniu do szkolnego sklepiku myślałam, że mam już spokój, Młodszy zawołał:
- A teraz mi opowiedz, proszę! Opowiedz mi bajkę o panu co się włamał do domu, piłą mechaniczną przeciął drzwi i ukradł dziewczynce żarówkę z lampki. Ona przy niej czytała książki wieczorem. A on wykręcił żarówkę i wkręcił tam... bombę!

- Co takiego? - zawołałam przerażona.
- hehe Tak, wkręcił tam bombę. Jak ta dziewcyna wieczorem włączyła lampkę to wszystko wybuchło. Ona już nie żyła i jej rodzice też wybuchli i poszli do nieba i tam mieszkali. - zarechotał Młodszy.

Czy dacie wiarę, że ja nie czytam im baśni braci Grimm, bo chce ich uchronić przed wieloma drastycznymi scenami w tych bajkach?! uha ha 
To prawda. Dzieci lubią się bać. Jeśli otaczają ich same grzeczne historie, same wymyślają takie, z odrobiną adrenalinki :-)

Potem jeszcze Młodszy poprosił o historię, która dzieje się w ich przedszkolu. No bo jak to, Adaś miał o szkole, to on chce o przedszkolu! Wymyślił, że ma być o tym jak ktoś ukradł leżaki :-) No to wymyśliłam, brzmiało to mniej więcej tak:

Pewnego dnia do grupy Krasnali przyszła pani dyrektor i powiedziała, że potrzebuje dwóch odważnych chłopców. Okazało się, że dwaj chłopcy z grupy Misiów uciekli z przedszkola zabierając leżaki. Trzeba było ich dogonić. Do akcji zgłosił się Piotruś i Max. Pani wyposażyła ich w kamizelki kuloodporne, słuchawki, dostali kaski na głowę i krzesełka latające. Dodatkowo wręczyła im miecze świetlne mówiąc:
- Lećcie za tymi chłopcami a gdy ich dogonicie musicie ich dotknąć tymi mieczami, wtedy oni znieruchomieją.
Piotruś i Max wyruszyli w drogę.Pani dyrektor zasiadła w swoim gabinecie przed komputerem i sterowała akcją. Widziała na ekranie mapę miasta i mówiła chłopcom gdzie mają lecieć. Oni na krzesełkach przemieszczali się szybko, w słuchawkach słyszeli głos pani dyrektor, i gdy ujrzeli dwóch uciekinierów przyspieszyli. Dotknęli ich mieczami i w ten sposób udało im się ich zatrzymać. Po chwili przyjechała pani dyrektor i wszyscy wrócili do przedszkola. Okazało się, ze chłopcy uciekali do domu z leżakami bo nie lubią spać w przedszkolu...

Młodszy przeszczęśliwy zasnął gdy już się wyśmiał. Ufff... nareszcie cisza...
Dobrej nocy!

Komentarze

  1. Twoje historyjki są świetne! Jest i wartka akcja i napięcie i dzielni, bohaterscy chłopcy! Kupuję to! ;)))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz